18:33 11 Sierpień 2020
Świat
Krótki link
0 81
Subskrybuj nas na

Mężczyzna, który groził wysadzeniem granatu w Połtawie, wziął jako zakładnika kierownika Wydziału Śledczego Policji Narodowej obwodu połtawskiego i odjechał z nim podstawionym przez funkcjonariuszy samochodem w stronę wyjazdu za miasto, poinformował w czwartek Departament Wydziału Kryminalnego.

Według słów rzecznika policji obwodu połtawskiego, policja ustaliła tożsamość mężczyzny - okazał się nim skazany wcześniej mieszkaniec miasta Roman Sripnik.

Głównym żądaniem mężczyzny jest uniknięcie odpowiedzialności karnej.

Wcześniej policja obwodu połtawskiego powiadomiła, że mężczyzna, którego próbowano zatrzymać za kradzież samochodu, grozi wysadzeniem granatu, prowadzono z nim negocjacje.

23 lipca o godz. 9.00 rano (8.00 czasu polskiego) na ulicy Ostapa Wiszni przed budynkiem sądu administracyjnego w czasie zatrzymania przez pracowników policji mężczyzna wyciągnął granat RGD-5 i zagroził jego zdetonowaniem. Sytuację skomplikował fakt, że przestępca wziął jako zakładnika pracownika wydziału kryminalnego

– napisano w komunikacie resortu na Telegramie.

Według danych policji „po negocjacjach przestępca wymienił jako zakładnika pracownika wydziału kryminalnego na kierownika Głównego Zarządu Wydziału Śledczego Policji Narodowej w obwodzie połtawskim, pułkownika policji Witalija Szijana”, z którym skierował się w stronę wyjazdu z miasta samochodem, podstawionym przez policję na jego żądanie.

Następnie mężczyzna, który porwał policjanta w Połtawie, uwolnił zakładnika – informuje portal informacyjny „Obszczestwiennoje”, powołując się na źródło.
Sam sprawca ukrył się w lesie w rejonie rieszetiłowskim, trwają jego poszukiwania. Policja potwierdziła tę informację i dodała, że zakładnikowi nic się nie stało.

Wzięcie zakładników w Łucku

Przypomnijmy, że 21 lipca mężczyzna w centrum innego ukraińskiego miasta - Łucka uprowadził autobus z 20 pasażerami, miał przy sobie materiał wybuchowy i broń. Wiceszef MSW Ukrainy Anton Geraszczenko poinformował, że sprawca sam zadzwonił na policję, przedstawił się funkcjonariuszom jako Maksim Płochoj (Zły – tłum.). Potem ustalono, że przestępca to pochodzący z Rosji Maksim Kriwosz, dwukrotnie skazany za ciężkie przestępstwa. Zakładnik powiedział, że w ruchliwym miejscu miasta jest jeszcze jedna bomba, którą jest gotów zdetonować razem z autobusem w razie szturmu.

Później głowa państwa odbył osobistą rozmowę z terrorystą, po czym terrorysta wypuścił zakładników i poddał się.

Sprawca obecnie przebywa w areszcie, zostanie oskarżony o terroryzm, przetrzymywanie ludzi i nielegalne posiadanie broni – przekazało MSW Ukrainy. Jak powiedział szef ukraińskiego MSW, prawdopodobnie mężczyzna dostanie surowy wyrok i długo nie opuści więzienia. Maksymalnie grozi mu dożywocie.

Zobacz również:

Wybuchy na miejscu wzięcia zakładników w Łucku
Ukraina: Uzbrojony mężczyzna zwolnił zakładników
Tagi:
niebezpieczeństwa, policja, Ukraina, zakładnicy, porwanie
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz