01:33 01 Październik 2020
Świat
Krótki link
0 224
Subskrybuj nas na

Słowacki premier Igor Matovic odniósł się do wydalenia z kraju trzech rosyjskich dyplomatów, tłumacząc, że nawet przyjaciołom trzeba czasem pokazywać, gdzie są granice.

W poniedziałek MSZ Słowacji poinformowało o tym, że z kraju wydalonych zostaje trzech rosyjskich dyplomatów, których działania były sprzeczne z Konwencją wiedeńską o stosunkach dyplomatycznych. Jak przekazał Sputnikowi rzecznik słowackiego MSZ Juraj Tomaga, w konsulacie generalnym Słowacji w Petersburgu dopuszczono się nadużycia w wydawaniu wiz, tym samym popełniono przestępstwo na terytorium innego państwa członkowskiego NATO i UE. O czym w danym wypadku mowa, rzecznik prasowy nie wyjaśnił. Z kolei rzecznik ambasady Rosji w Bratysławie Władysław Kulikow powiedział w rozmowie z agencją, że ambasada danej informacji nie komentuje i odsyła do kompetentnych organów Słowacji w celu uzyskania komentarzy.

Bywa, że nawet przyjaciołom trzeba pokazać granice. Tak – Rosjanie to nasi bracia Słowianie, a Rosja to nasz partner handlowy. Nie zmienia to faktu, że Słowacja jest państwem suwerennym, a nie republiką bananową, gdzie można sobie szydzić z reguł dyplomatycznych - napisał premier we wtorek na swoim profilu w Facebooku.

Według Matovicia w maju tego roku u szczytu pandemii COVID-19 w Moskwie, która doprowadziła do przeniesienia obchodów 75. rocznicy zwycięstwa nad nazizmem, on bez wahania zadzwonił do rosyjskiego ambasadora z symboliczną propozycją przekazania 75 nowych respiratorów.

Zobacz również:

Wenezuela wydala ambasador UE. Maduro: „Dość kolonializmu ze strony Europy”
Jak razem – to tylko w trójkącie
Zakaz wstępu do USA dla chińskich dziennikarzy? Pekin odpowie tym samym
Tagi:
wydalenie dyplomatów, Rosja, Słowacja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz