05:22 30 Wrzesień 2020
Świat
Krótki link
7125
Subskrybuj nas na

Sąd rodzinny w niemieckim Lemgo nie wydał dziś decyzji ws. dwójki małych dzieci, odebranych pochodzących z Polski matce. Oznacza to, że dzieci nadal pozostaną w muzułmańskich rodzinach zastępczych, w których obecnie przebywają.

Jak informuje Polskie Radio, niemiecki sąd rodzinny w Lemgo nie wydał dziś wyroku ws. dwójki polskich dzieci, przebywających obecnie w muzułmańskich rodzinach zastępczych po tym, jak zostały odebrane matce przez Jugendamt.

Zgodnie z nieoficjalnymi informacjami, sąd podjął decyzję o zbadaniu relacji trzyletniej odebranej matce dziewczynki z nowymi, pochodzącymi z Turcji opiekunami. Sąd podjął decyzję o tym, że po uzyskaniu opinii biegłych na ten temat będzie mógł zdecydować, czy dzieci będą mogły wrócić do swojej matki lub babci. Wyrok w tej sprawie ma zapaść w pzyszłym miesiącu.

Polskie dzieci w muzułmańskich rodzinach zastępczych

Matka dzieci, pochodząca z Wadowic Klaudia Majewska od kilku lat mieszka w Niemczech, w Bad Salzuflen w kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia. Półtora roku temu została pozbawiona dzieci. Polskie dzieci zostały rozdzielone przez działaczy Jugendamtu i pomimo tego, że są katolikami i posiadają obywatelstwo polskie, oddano je do muzułmańskich rodzin zastępczych.

„To jest szokująca sprawa. To jest pogwałcenie elementarnych, jakichkolwiek praw człowieka. Półtora roku temu 22-letniej matce, Polce, odebrano córkę Larissę, która miała wtedy 2 lata, i trzymiesięcznego synka Aarona. Rodzice i dzieci są obywatelami Polski, katolikami. Dzieci trafiły do rodzin z Turcji. A przecież Konwencja przyjęta pod koniec 2018 roku w Parlamencie Europejskim mówi, że na czas definitywnego rozstrzygnięcia sprawy najpierw dzieci powinno się oddać do rodzin zbliżonych kulturowo, językowo i wyznaniowo. Jak to się ma do ustaleń, do praw człowieka?” – mówił w rozmowie ze Sputnikiem Wojciech Leszek Pomorski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech, zajmującego się tą sprawą.

Jak wyjaśnił, Klaudia Majewska posiada wszelkie prawa rodzicielskie. Do grudnia 2018 roku mieszkała z dziećmi oraz z siostrą w mieszkaniu swojej matki (babci dzieci). Następnie poprosiła Jugendamt o pomoc w znalezieniu odpowiedniego mieszkania dla niej, męża i dzieci. Pracownicy Jugendamtu zaproponowali jej mieszkanie w domu dla matek z dziećmi Mutter-Kind-Haus, czyli taki internat, który jest inwigilowany przez nadzorczynie z Jugendamtu.

Od tego momentu matka dzieci jest pod stałą obserwacją i buduje się tak zwaną fikcyjną rzeczywistość, szuka się w ten sposób dowodów, by na ich podstawie odebrać matce dzieci. W przypadku Kaludii Majewskiej, pretekstami do odebrania jej dzieci miało być według niego podawanie nieodpowiednich według służb napojów czy zostawianie butelki z mlekiem w łóżeczku dziecka.

Zobacz również:

Goły Niemiec goni dzika. Poszło o laptopa – foto
Tagi:
Jugendamt, Polska, Niemcy
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz