20:12 27 Wrzesień 2020
Świat
Krótki link
0 170
Subskrybuj nas na

Bułgarski ruch społeczny „Bojec” wezwał Unię Europejską do zaprzestania finansowania Bułgarii, aby tym samym nie „służyć kręgom oligarchicznym”.

Organizacja przypomniała skandaliczne sprawy związane z funduszami w ramach programów europejskich: budowa pensjonatów dla turystów, które faktycznie były wykorzystywane przez bułgarskich urzędników do celów osobistych. „Bojec” przypomniał również o przypadkach zakupu mieszkań przez urzędników po obniżonej cenie. Wówczas afera doprowadziła do dymisji wielu wysokich rangą urzędników, w tym byłego wiceprzewodniczącego rządzącej partii GERB Cwetana Cwetanowa i byłej minister sprawiedliwości Cecki Caczewy.

Chcemy wiedzieć, czy Komisja Europejska i Parlament Europejski mają odwagę przyznać, że nasze państwo jest chore. Wzywamy KE do zaprzestania finansowania, bo pompowanie funduszy w niezreformowane państwo to kontynuowanie agonii, to hipokryzja, która tylko wzmacnia siły za kulisami – podkreślają aktywiści, cytowani przez Bułgarskie Radio Narodowe.

Przewodniczący ruchu Georgi Georgiev wezwał Unię Europejską do wysłuchania opinii protestujących w Bułgarii, którzy od dwóch miesięcy wychodzą na ulice, domagając się dymisji rządu i prokuratora generalnego.

„Bruksela powinna jasno wyrazić swoje stanowisko poparcia dla obywateli Bułgarii, wsparcia procesu demokratyzacji w Bułgarii, wsparcia procesu przeciwko korupcji i mafii w Bułgarii. Wtedy będziemy naprawdę silni, bo my Bułgarzy mimo wszystko jesteśmy Europejczykami. Gdy będziemy mieli takie wsparcie, taką solidarność, nasz głos będzie słyszalny w całej Europie”.

Prezydent Bułgarii Rumen Radew również ostro wypowiada się o działaniach rządu: wielokrotnie nazywał Radę Ministrów mafią i domagał się natychmiastowej dymisji. Zdaniem Radewa bez względu na to, jak bardzo rząd stara się utrzymać u władzy, zmiany w państwie są nieuniknione.

Organizacja publiczna „Bojec” powstała w 2013 roku w związku z protestami przeciwko rządowi z premierem Płamenem Oreszarskim na czele. Członkowie ruchu biorą aktywny udział w bieżących protestach przed budynkiem parlamentu, administracji prezydenta i Izbą Sądową. Organizacja publiczna jest również niezadowolona z burmistrz Sofii Jordanki Fandykowej: pod koniec sierpnia, podczas otwarcia nowej linii metra, protestujący domagali się jej rezygnacji.

Mamy do niej wiele pytań: o palenie śmieci w Sofii, ruchu ulicznym, parkingach. Miliony przekazane za kiepską jakość naprawy ulicy Grafa Ignatiewa po prostu zniknęły - mówili protestujący.

Ponad 60% Bułgarów popiera antyrządowe protesty

Ocena pracy bułgarskiego parlamentu i rządu pozostaje niska - 75% i 69% respondentów badania przeprowadzonego przez agencję Trend wypowiadało się negatywnie o tych instytucjach.

Ogólnie rzecz biorąc, w kraju – jak wynika z badania - zachowują się te same nastroje w aktualnych kwestiach związanych z antyrządowymi protestami: zaufanie do prezydenta Rumena Radewa utrzymuje się na niemal tym samym poziomie, co w poprzednim sondażu - 46%, 47% nadal domaga się przeprowadzenia wcześniejszych wyborów parlamentarnych, 62% popiera protesty, a 42% wątpi, że niezadowolenie obywateli może doprowadzić do ustąpienia rządu.

Większość respondentów nie poparła propozycji premiera Bojko Borysowa w sprawie projektu nowej konstytucji, którą wysunął on w odpowiedzi na postulaty dymisji rządu - 37% było przeciw, 29% - za, a 34% nie potrafiło udzielić odpowiedzi.

2 września rządząca partia GERB zdobyła niezbędną liczbę głosów, by projekt nowej konstytucji skierować na rozpatrzenie przez Zgromadzenie Narodowe. Procedura ta potrwa od dwóch do pięciu miesięcy. Zdaniem ekspertów pozwoli to rządowi „dociągnąć” do następnych wyborów parlamentarnych, które zaplanowano na wiosnę 2021 roku.

Antyrządowe protesty w Sofii. Bułgaria.
© AFP 2020 / Nikolay Doychinov
Zgodnie z projektem nowej konstytucji liczba przedstawicieli w parlamencie zostanie zmniejszona z 240 do 120, zlikwidowane zostanie Wielkie Zgromadzenie Narodowe, składające się z 400 posłów. Prezydent utraci uprawnienia do powoływania Prokuratora Generalnego, a jego powołaniem zajmie się Sądowa Rada Prokuratorów (bułgarskie media zwracały uwagę, że nowelizacja pozbawia prezydenta jednego z najważniejszych uprawnień). Prawo do inicjatywy ustawodawczej zgodnie z inicjatywą GERB otrzymują również Sądowa Rada Prokuratorów i Sądowa Rada Sędziów.

Prezydent Rumen Radew, który przez cały kryzys ostro krytykował rząd, wyraził przekonanie, że zmiany nadejdą pomimo zamiaru utrzymania się przy władzy.

„Zmiany są nieuniknione. Wszelki upór kręgów rządzących jedynie pogłębia kryzys” – napisał Radew na Facebooku.

Protesty w Bułgarii trwają od ponad dwóch miesięcy: afera majątkowa z udziałem byłego przewodniczącego protureckiej partii Ruch na rzecz Praw i Wolności Achmeda Dogana wywołała niezadowolenie obywateli (zdaniem niektórych partia ta jest wyjątkowo faworyzowana przez rządzący GERB). Do eskalacji napięcia doszło po tym, jak prokuratorzy zarządzili przeprowadzenia rewizji w administracji prezydenta w związku z podejrzeniami wobec dwóch doradców prezydenta.

Zobacz również:

Perspektywy dla Bułgarii: wzmocnienie „rosyjskiej penetracji” i „zemsta” za F-16?
Bułgarię ogłosić monarchią, a Putina – carem. Prawnik o projekcie nowej konstytucji
Bułgaria: Nowa konstytucja w zamian za uznanie rodziny jako związku mężczyzny i kobiety
Tagi:
UE, Bułgaria
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz