21:41 30 Październik 2020
Świat
Krótki link
5163
Subskrybuj nas na

Niemiecka rozgłośnia radiowa Deutschlandfunk przeprosiła za przejaskrawienie i błędną interpretacje wypowiedzi niemieckiej wiceprzewodniczącej PE Katariny Barley. Zapis rozmowy na stronie radia uległ korekcie - zniknął fragment ze słowami Barley, która mówiła o finansowym „zagłodzeniu Polski i Węgier”.

Korekty dokonano po tym, jak na Barley spadła fala krytyki nie tylko ze strony polskich polityków, ale też zwykłych internautów. Po oburzeniu słowami niemieckiej polityk o „głodzeniu Polski” na stronie rozgłośni pojawiła się odnowiona wersja zapisu rozmowy i zmiany w kontrowersyjnym cytacie. Pod nową wersją materiału redakcja przeprosiła za błędny cytat, który wynikał, jak podkreślono, z przejaskrawienia, a słowa wiceprzewodniczącej PE zostały błędnie przekazane.

Uwaga redakcji: w pierwszej wersji błędnie przekazaliśmy wypowiedź Katariny Barley, dokonując przejaskrawienia. Poprawiliśmy ten błąd i przepraszamy - napisano 1 października wieczorem pod tekstem z wypowiedzią niemieckiej polityk.

„Zagłodzić Węgry i Polskę, nawołuje Niemka” 

Słowa Niemki wywołały ostre reakcje przedstawicieli polskiego rządu. Szef KPRM Michał Dworczyk napisał w Twitterze, że wypowiedź Barley jest oburzająca i budzi historyczne skojarzenia. Dodał, że oczekuje oficjalnych przeprosin i wycofania się z tych słów. Na Twitterze rzecznika rządu Piotra Müllera pojawił się podobny wpis, polityk również wyraził swoje oburzenie i wezwał Barley do odwołania swoich słów.  

Senator Marek Pęk zwrócił uwagę na kwestie gospodarcze, przypominając, że wiele niemieckich firm z powodzeniem działa w Polsce, dlatego wiceprzewodnicząca powinna się zastanowić czy przy okazji nie zagłodzi również ich.

​Głos w sprawie zabrał też były szef MSZ Polski Witold Waszczykowski. Jego zdaniem słowa wiceprzewodniczącej Barley to „ideologiczna broń wymierzona przeciw konserwatywnym rządom”.

Zagłodzić Węgry i Polskę, nawołuje Niemka. Bez iluzji więc. Walka o praworządność nie zmierza do poprawy prawa w Unii. To ideologiczna broń przeciw konserwatywnym rządom - napisał Waszczykowski i oznaczył w tweecie konta Angeli Merkel i Ursuli von der Leyer.

Ostrzej słowa niemieckiej polityk ocenili zwykli Polacy, którzy wspomnieli w swoich wpisach o udziale w wojnie swoich przodków, ich pracy przymusowej, a przede wszystkim o zbrodniach wojennych dokonanych wobec Polski i Polaków podczas działań wojennych. 

Czego (nie) powiedziała niemiecka polityk?

W radiu Deutschlandfunk Katarina Barley przedstawiła swoje stanowisko wobec rzekomego łamania praworządności w Polsce i na Węgrzech. Wezwała do wywarcia większej presji finansowej na rządy Węgier i Polski w celu utrzymania rządów prawa. Powiedziała też, że istnieją nie tylko pojedyncze incydenty, ale że praworządność jest systematycznie łamana.

Według niej obywatele UE nie chcą, aby „pieniądze podatników trafiały do takich reżimów jak Orbana i Kaczyńskiego, które przede wszystkim wpychają pieniądze do własnych kieszeni i za ich pomocą przekształcają swoje kraje w demokracje, które nie mają nic wspólnego z wartościami UE”.

Obecnie negocjujemy budżet na najbliższych siedem lat i to dużo pieniędzy. Polska i Węgry chcą dostać pieniądze, żyją z pieniędzy europejskich. Jeśli nie uda nam się teraz zaprowadzić rządów prawa, kiedy to zrobimy - mówiła Barley.

Wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego Katarina Barley w pierwotnej wersji opisu rozmowy w radiu Deutschlandfunk, mówiąc o powiązaniu unijnych pieniędzy z praworządnością miała użyć stwierdzenia, że „Państwa takie jak Polska i Węgry muszą zostać finansowo zagłodzone” („Staaten wie Polen und Ungarn müssten finanziell ausgehungert werden”). Właśnie ten fragment zniknął z artykułu, w zamian pojawił się fragment o wywieraniu presji finansowej. Jednocześnie redakcja nie wyjaśniła na czym konkretnie polegało wyolbrzymienie słów niemieckiej polityk.

Pieniądze z UE a praworządność: Niemcy naciskają coraz bardziej

Wczoraj, 30 września Komisja Europejska po raz pierwszy przedstawiła raport dotyczący praworządności we wszystkich 27 państwach członkowskich. W raporcie stwierdzono rażące braki w tym zakresie, przede wszystkim w stosunku do Polski i Węgier. W dokumencie oceniono funkcjonowanie systemu sprawiedliwości, ramy walki z korupcją, pluralizm mediów, a także kwestie instytucjonalne związane z systemem kontroli i równowagi władz.

Wcześniej, 28 września Niemcy, które sprawują obecnie prezydencję w Unii Europejskiej, zaproponowały powiązanie wypłaty unijnych funduszy z praworządnością. Taka propozycja spotkała się z negatywną reakcją ze strony polskich dyplomatów.

Jak poinformowało Polskie Radio, Niemcy przedstawiły propozycję, o której już wcześniej kilkakrotnie mówiła m. in. przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, czyli o powiązaniu przyznawania funduszy unijnych dla danego kraju z przestrzeganiem w nim praworządności. W ocenie dyplomatów taka propozycja nie jest pełną realizacją ustaleń z lipcowego szczytu, jest w niej też wiele niejasności. Jak podkreślili, podczas szczytu mówiono m. in. o zasadzie jednomyślności w podejmowaniu decyzji w tej kwestii, tymczasem propozycja Niemiec mówi o większości głosów.

Z kolei 17 września PE przyjął rezolucję ws. praworządności w Polsce. Zgodnie z treścią rezolucji PE uznał, że w Polsce dochodzi do ciągłego pogarszania się stanu demokracji, rządów prawa i praw podstawowych. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Onet, w dokumencie stwierdza się, że obawy Parlamentu Europejskiego dotyczą przede wszystkim: funkcjonowania systemu legislacyjnego i wyborczego, niezależności sądownictwa i praw sędziów oraz ochrony praw podstawowych, w tym praw osób należących do mniejszości.

W rezolucji pojawia się też apel do rządu polskiego „o przestrzeganie wszystkich postanowień dotyczących praworządności i praw podstawowych, zapisanych w traktatach, Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i w międzynarodowych normach odnoszących się do praw człowieka, a także o podjęcie bezpośredniego dialogu z Komisją”. Autorzy dokumentu wzywają polski rząd do „szybkiego wdrożenia orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz do poszanowania nadrzędności prawa Unii”.

Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro bardzo krytycznie odniósł się do przyjętej przez PE rezolucji w sprawie praworządności w Polsce. Jego zdaniem, to co robi PE jest „zamachem unijnych elit na demokrację. Minister dodał, że będzie „twardo bronić polskiej racji stanu”.

Kwestia powiązania wypłat funduszy unijnych z praworządnością była już omawiana podczas unijnego szczytu w lipcu. Zarówno Polska, jak i Węgry nie chciały się zgodzić na powiązanie wypłat z przestrzeganiem zasad praworządności. 

Ostatecznie jednak w Porozumieniu znalazły się zapisy dotyczące uzależnienia wypłaty środków unijnych od przestrzegania praworządności w krajach członkowskich.

Tagi:
praworządność, Węgry, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz