20:12 30 Październik 2020
Świat
Krótki link
62811
Subskrybuj nas na

Parlament Europejski większością głosów przyjął rezolucję o powiązaniu budżetu z praworządnością. Co to oznacza dla Polski i Węgier, które były głównym powodem jej powstania?

Rezolucję poparło 521 europosłów, 152 był przeciwko, 21 osób wstrzymało się od głosu. Dokument przygotowała Komisja Wolności Obywatelskich Parlamentu Europejskiego, a jego inicjatorem był słowacki europoseł Michał Szimeczka. Rezolucja zakłada stworzenie na bazie istniejących instytucji skutecznego mechanizmu sprawdzającego praworządność we wszystkich unijnych państwach.

Za wprowadzeniem takiego mechanizmu opowiadały się zwłaszcza Niemcy, które aktualnie sprawują półroczną prezydencję. Według ich pomysłu oceniać przestrzeganie praworządności w poszczególnych krajach miałaby Komisja Europejska, a decyzje ws. wstrzymania finansowania podejmować Rada Unii Europejskiej. Decyzja w sprawie wstrzymania finansowania byłaby podejmowana na podstawie większości kwalifikowanej głosów członków Wspólnoty.

Jak twierdzi Business Insider, wprowadzenie mechanizmu na stałe oznaczałoby, że obejmie on nie tylko unijny budżet, ale też zahaczy o tzw. Fundusz Odbudowy. 

Przyjęta rezolucja wejdzie w życie po zatwierdzeniu przez Radę UE. Niemcy chcą, żeby głosowanie odbyło się kwalifikowaną większością głosów. Takiej propozycji stanowczo sprzeciwiają się Polska i Węgry. Minister w Kancelarii Premiera Konrad Szymański, zwrócił uwagę, że pomysł strony niemieckiej przeczy ustaleniom wynegocjowanym podczas szczytu Rady Europejskiej, pisze Business Insider. Sam raport nie jest wiążący prawnie, ale PE ma nadzieję, że Komisja Europejska przygotuje na jego podstawie wniosek ustawodawczy.

​- Parlament domaga się prawnie wiążącego, skutecznego mechanizmu ochrony wartości UE - czytamy na stronie Parlamentu. Jak wyjaśniono, rezolucja dotyczy ochrony demokracji, praworządności i praw podstawowych we wszystkich państwach członkowskich. Dodano, że rezolucja Parlamentu ma aspekty prewencyjne i naprawcze.

W dokumencie stwierdzono również, że UE nie posiada narzędzi niezbędnych do zajęcia się „bezprecedensowym i nasilającym się kryzysem jej podstawowych wartości”. Wskazano jednocześnie na niezdolność Rady do dokonania znaczących postępów w toczących się procedurach na podstawie art. 7.

Parlament domaga się już od 2016 roku stałego mechanizmu ochrony demokracji i praworządności. Od 2018 roku podkreśla, że takie nowe narzędzie powinno być powiązane z ochroną budżetu Unii Europejskiej, gdy państwo członkowskie konsekwentnie nie przestrzega praworządności - zaznaczono w komunikacie prasowym na stronie PE.

Pieniądze z UE a praworządność: Niemcy naciskają coraz bardziej

30 września Komisja Europejska po raz pierwszy przedstawiła raport dotyczący praworządności we wszystkich 27 państwach członkowskich. W raporcie stwierdzono rażące braki w tym zakresie, przede wszystkim w stosunku do Polski i Węgier. W dokumencie oceniono funkcjonowanie systemu sprawiedliwości, ramy walki z korupcją, pluralizm mediów, a także kwestie instytucjonalne związane z systemem kontroli i równowagi władz.

Wcześniej, 28 września Niemcy, które sprawują obecnie prezydencję w Unii Europejskiej, zaproponowały powiązanie wypłaty unijnych funduszy z praworządnością. Taka propozycja spotkała się z negatywną reakcją ze strony polskich dyplomatów.

Jak poinformowało Polskie Radio, Niemcy przedstawiły propozycję, o której już wcześniej kilkakrotnie mówiła m. in. przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, czyli o powiązaniu przyznawania funduszy unijnych dla danego kraju z przestrzeganiem w nim praworządności. W ocenie dyplomatów taka propozycja nie jest pełną realizacją ustaleń z lipcowego szczytu, jest w niej też wiele niejasności. Jak podkreślili, podczas szczytu mówiono m. in. o zasadzie jednomyślności w podejmowaniu decyzji w tej kwestii, tymczasem propozycja Niemiec mówi o większości głosów.

Wcześniejszą rezolucję ws. praworządności w Polsce PE przyjął 17 września. Zgodnie z jej treścią PE uznał, że w Polsce dochodzi do ciągłego pogarszania się stanu demokracji, rządów prawa i praw podstawowych. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Onet, w dokumencie stwierdza się, że obawy Parlamentu Europejskiego dotyczą przede wszystkim: funkcjonowania systemu legislacyjnego i wyborczego, niezależności sądownictwa i praw sędziów oraz ochrony praw podstawowych, w tym praw osób należących do mniejszości.

W rezolucji pojawił się też apel do rządu polskiego „o przestrzeganie wszystkich postanowień dotyczących praworządności i praw podstawowych, zapisanych w traktatach, Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i w międzynarodowych normach odnoszących się do praw człowieka, a także o podjęcie bezpośredniego dialogu z Komisją”. Autorzy dokumentu wezwali polski rząd do „szybkiego wdrożenia orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz do poszanowania nadrzędności prawa Unii”.

Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro bardzo krytycznie odniósł się do przyjętej przez PE rezolucji w sprawie praworządności w Polsce. Jego zdaniem, to co robi PE jest „zamachem unijnych elit na demokrację. Minister dodał, że będzie „twardo bronić polskiej racji stanu”.

Kwestia powiązania wypłat funduszy unijnych z praworządnością była już omawiana podczas unijnego szczytu w lipcu. Zarówno Polska, jak i Węgry nie chciały się zgodzić na powiązanie wypłat z przestrzeganiem zasad praworządności. 

Ostatecznie jednak w Porozumieniu znalazły się zapisy dotyczące uzależnienia wypłaty środków unijnych od przestrzegania praworządności w krajach członkowskich.

Zobacz również:

PE przyjął rezolucję dotyczącą praworządności w Polsce
To nie koniec batalii o praworządność? Parlament Europejski chce „dokręcić śrubę”
Debata o praworządności w Brukseli: „Chcemy, by Polska wróciła do wartości Unii Europejskiej”
Ziobro oburzony rezolucją PE ws. praworządności: Będziemy twardo bronić polskiej racji stanu
Tagi:
praworządność, Parlament Europejski, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz