19:36 22 Październik 2020
Świat
Krótki link
15392
Subskrybuj nas na

Polska i Litwa powinny do 9 października ograniczyć obecność dyplomatyczną na Białorusi, takie żądanie wyraziło wcześniej Ministerstwo Spraw Zagranicznych republiki.

Jak powiedział tydzień temu rzecznik prasowy resortu polityki zagranicznej Białorusi Anatolij Głaz, jest to związane z „jednoznacznie destrukcyjną działalnością ze strony wymienionych państw”. – Polsce i Litwie zaproponowano doprowadzenie do parytetu składu swoich przedstawicielstw dyplomatycznych z białoruskimi urzędami zagranicznymi w tych państwach – zaznaczył.

Protesty w Mińsku.
© Sputnik . Alexey Maishev
Dla Litwy oznacza to ograniczenie liczby dyplomatów z 25 do 14, a dla Polski z 50 do 18. Jak sprecyzował Hłaz, żądanie MSZ jest w tym przypadku „obowiązkowe do wykonania”.

Według rzecznika prasowego Mińsk wzywał Warszawę i Wilno do „rozsądku, pogłębionej, obiektywnej i głębokiej oceny wydarzeń i zrozumienia znaczenia dialogu z sąsiadami, poszanowania interesów swoich obywateli, ostrej konieczności utrzymania stabilności w regionie.

Zamiast tego dostajemy nie tylko wiadra pomyj, ale bezczelne próby forsowania swoich interesów, jawną ingerencję w sprawy wewnętrzne, ignorowanie bazowych, suwerennych praw Białorusi, bezpośrednie sponsorowanie jawnie ekstremistycznych wyzwań i działań. Do końca mieliśmy nadzieję, że te archaiczne praktyki już dawno przeszły do historii, jednak w danym przypadku z ubolewaniem musimy stwierdzić, że jest inaczej – podkreślił rzecznik prasowy.

Wcześniej białoruskie władze niejednokrotnie oświadczały, że trwające w kraju protesty są koordynowane z zagranicy. Prezydent kraju Alaksandr Łukaszenka oskarżał zachodnie państwa o bezpośrednią ingerencję w sytuację w republice, zaznaczając, że zamieszki są sterowane z USA, a Europejczycy im w tym pomagają. Do krajów, z jakich koordynowane są demonstracje, należą jego zdaniem Polska, Czechy, Litwa i Ukraina.

Protesty na Białorusi po wyborach prezydenckich

Masowe protesty opozycji rozpoczęły się na Białorusi 9 sierpnia, po wyborach prezydenckich, które po raz szósty wygrał Alaksandr Łukaszenka – według CKW uzyskał 80,1% głosów. Opozycyjna kandydatka Swiatłana Cichanouska zdobyła 10,12%. Na początku działania były tłumione przez siły bezpieczeństwa, a przeciwko protestującym, którzy nie zgadzali się z wynikami, użyto gazu łzawiącego, armatek wodnych, granatów hukowych, gumowych kul.

Później organy ścigania przestały rozganiać wiece i używać siły oraz specjalnego sprzętu. Według oficjalnych danych w pierwszych dniach zatrzymano ponad 6,7 tysiąca osób. Jak podaje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych republiki, podczas zamieszek rannych zostało kilkaset osób, w tym ponad 130 funkcjonariuszy organów ścigania. Władze oficjalnie potwierdziły śmierć trzech demonstrantów.

23 września w Pałacu Niepodległości w Mińsku odbyła się inauguracja Alaksandra Łukaszenki. Spowodowało to nową falę protestów, które funkcjonariusze organów ścigania ponownie rozpędzili za pomocą siły i armatek wodnych.

Zobacz również:

„Kontrproduktywne i budzi ubolewanie”: UE odwołuje ambasadorów Polski i Litwy z Białorusi
Na Białorusi przemianowali Polskę na PRL. Teraz się tłumaczą
Rau porozmawiał z Pompeo o Białorusi
Tagi:
Polska, Białoruś
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz