19:19 04 Grudzień 2020
Świat
Krótki link
22163
Subskrybuj nas na

Już jutro, 9 listopada prezydent Andrzej Duda ratyfikuje polsko-amerykańską umowę o wzmocnionej współpracy obronnej, tym samym dokument wejdzie w życie.

– Ratyfikacja umowy przez prezydenta Dudę to ostatni etap przyjmowania tej umowy; w praktyce będzie to oznaczało wejście w życie jej zapisów – wyjaśnił PAP szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN) Paweł Soloch.

Dodał, że bardziej zaawansowany dokument zastąpi ratyfikowany wcześniej przez Lecha Kaczyńskiego. W porozumieniu znajdą się zasady wzajemnej współpracy wojskowej, zobowiązania, szczegóły odnośnie lokalizacji obiektów.

Czy wpływ na kształt umowy będą miały wyniki wyborów w USA? Zdaniem Solocha nie, ponieważ porozumienie będzie realizowane niezależnie od tego, kto będzie gospodarzem Białego Domu.

Dokument jest popierany przez główne siły zarówno w Polsce, jak i w USA. Czekamy teraz na wyniki wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, ale ta umowa będzie realizowana niezależnie od tego, kto będzie lokatorem Białego Domu - podkreślił szef BBN.

Szef BBN ocenił, że ratyfikacja umowy jest korzystna nie tylko dla Polski, ale też całego regionu - przede wszystkim wschodniej flanki NATO.

Uroczystość odbędzie się w Pałacu Prezydenckim o godz. 15:00 w obecności premiera Mateusza Morawieckiego, szefa MON Mariusza Błaszczaka, szefa MSZ Zbigniewa Rau, szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Rajmunda Andrzejczaka i ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher.

Co zawiera umowa?

Dokument jest wypełnieniem deklaracji prezydentów Andrzeja Dudy i Donalda Trumpa o zwiększeniu obecności amerykańskiej armii w Polsce, także w sensie dowództwa V korpusu, podpisanej przez przywódców w 2019 roku w Waszyngtonie.

Na jego podstawie do Polski trafi tysiąc amerykańskich żołnierzy, na zachodzie kraju planowane jest utworzenie Centrum Szkolenia Bojowego, pojawi się też eskadra bezzałogowych statków powietrznych w Łasku oraz amerykańska jednostka sił specjalnych w Lublińcu. Łącznie z grupą 4,5 tysięcy żołnierzy przysłanych wcześniej, w Polsce będzie 5,5 tysiąca Amerykanów, którzy mają stacjonować na zasadzie rotacyjnej.

Dwustronna umowa przewiduje m.in. stworzenie w Polsce Wysuniętego Dowództwa V. Korpusu Sił Lądowych USA. Ambasador Georgette Mosbacher poinformowała 9 września, że na siedzibę Korpusu wybrano Poznań.  Paweł Soloch ujawnił, że oficjalne otwarcie europejskiego V. Korpusu USA będzie miało miejsce w listopadzie. Dowódcą V. Korpusu został generał broni John Kolasheski, zapowiedziano, że ma w nim pracować ponad 200 żołnierzy.

Zgodnie z umową Polska zobowiązała się, że pokryje koszty wysłania wojsk, a także wybuduje całą infrastrukturę, w tym koszary dla co najmniej 20 tys. żołnierzy, bazy bezzałogowców, magazynów sprzętu, obiektów treningowych. Szef BBN uspokaja, że wszystkie te obiekty pozostaną własnością Polski, nawet jeśli amerykańscy żołnierze opuszczą jej teren. Wyjaśnił też, że tworzenie takiej brygady od podstaw pociągnęłoby za sobą wielomiliardowe koszty, więc ponoszenie kosztów jej pobytu na terenie Polski jest znacznie tańsze.

Baza w której stacjonować będą Amerykanie jak i sami żołnierze będą wyłączeni spod polskiej jurysdykcji na podstawie umowy NATO SOFA z 1951 roku.

USA i Polska zacieśniają współpracę obronną

W połowie sierpnia tego roku w obecności prezydenta Andrzeja Dudy, szef amerykańskiej dyplomacji Mike Pompeo oraz szef MON Mariusz Błaszczak podpisali dwustronną umowę o wzmocnionej współpracy obronnej (Poland United States Enhanced Defense Cooperation Agreement), która zakłada przede wszystkim stworzenie w Polsce Wysuniętego Dowództwa V. Korpusu Sił Lądowych USA, czyli jednostki, która będzie odpowiedzialna za dowodzenie Siłami Zbrojnymi USA znajdującymi się na wschodniej flance NATO.

15 października prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o ratyfikacji umowy między Polską a Stanami Zjednoczonymi o wzmocnionej współpracy obronnej po wcześniejszym uchwaleniu jej przez Sejm. Za przyjęciem ustawy, upoważniającej prezydenta do ratyfikowania polsko-amerykańskiej umowy zagłosowało 363 posłów, 14 zagłosowało przeciw, a 69 wstrzymało się od głosu.

Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak przekonywał, że większa liczebność amerykańskich wojsk w Polsce zwiększa zdolności do odstraszania i wzmacnia bezpieczeństwo zarówno w Polsce, jak i w całym regionie. Mówił także o ekonomicznych korzyściach, jakie stacjonowanie amerykańskich żołnierzy przyniesie lokalnym społecznościom.

Według ocen szefa MON wartość polskiego wsparcia w związku ze zwiększoną liczbą żołnierzy USA wyniesie ok. 0,5 mld zł rocznie, bez uwzględnienia kosztów udziału w ćwiczeniach. Błaszczak zaznaczył też, że z finansowanej przez Polskę infrastruktury (umowa przewiduje zapewnienie przez Polskę 11 obiektów infrastrukturalnych) będą korzystać także polscy żołnierze. Zaznaczył też, że w przypadku kryzysu przewidziana umową infrastruktura pozwoli na przyjęcie 20 tysięcy amerykańskich żołnierzy.

Amerykańscy żołnierze w Polsce: im więcej, tym lepiej?
© Sputnik . Vitaliy Podvitski
Amerykańscy żołnierze w Polsce: im więcej, tym lepiej?

Zobacz również:

Żołnierze USA w Polsce: „Potencjalny agresor będzie widział, iż atak na Polskę mu się nie opłaci”
USA wycofają część swoich żołnierzy z Afganistanu
Polscy żołnierze lecą do USA na szkolenia z Patriotów
Sprawdzą gotowość i możliwości rozmieszczenia brygady: żołnierze USA poćwiczą w Estonii
Tagi:
Zbigniew Rau, Georgette Mosbacher, Andrzej Duda, USA, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz