22:46 21 Styczeń 2021
Świat
Krótki link
Sytuacja wokół Aleksieja Nawalnego (142)
13740
Subskrybuj nas na

Prezydent Rosji Władimir Putin powiedział, że jego rzecznik prasowy Dmitrij Pieskow poinformował go wczoraj o „najnowszych fabrykacjach” dotyczących „otrucia” Aleksieja Nawalnego.

W poniedziałek opublikowano wspólne śledztwo The Insider, Bellingcat i CNN przy udziale Der Spiegel, w którym rzekomo przytoczono nazwiska i zdjęcia funkcjonariuszy FSB zaangażowanych w otrucie Nawalnego. Podczas corocznej konferencji prasowej zapytano Putina, czy widział te publikacje.

Odnośnie pacjenta w berlińskiej klinice, to mówiłem już wiele razy, niektóre rzeczy mogę tylko powtórzyć - odparł Putin.

Pieskow powiedział mi o najnowszych fabrykacjach w tej sprawie, o danych naszych służb specjalnych i tak dalej” - dodał.

Prezydent Rosji Władimir Putin, komentując publikacje o rosyjskich oficerach wywiadu rzekomo zaangażowanych w „otrucie” Aleksieja Nawalnego, powiedział, że nikt nie potrzebuje otruć „berlińskiego pacjenta”. 

Podczas dorocznej konferencji prasowej prezydent został zapytany o „śledztwo”, w którym rzekomo przytoczono nazwiska i zdjęcia funkcjonariuszy FSB zaangażowanych w „otrucie” Nawalnego.

Prezydent nazwał te publikacje nie śledztwem, a „legalizacją pracy amerykańskich służb specjalnych” i dodał, że oznacza to, że Nawalny cieszy się poparciem amerykańskich służb specjalnych.

Gdybyśmy już naprawdę chcieli, prawdopodobnie doprowadzilibyśmy to do końca. Żona (Nawalnego - red.) zwróciła się do mnie, natychmiast wydałem polecenie, aby go wypuścić do Niemiec na leczenie. W tej samej chwili - wyjaśnił prezydent.

Doniesienia mediów ws. podwójnego i potrójnego „otrucia” Nawalnego

Równocześnie z amerykańską stacją telewizyjną CNN, niemiecką gazetą Spiegel i portalem Bellingcat, który jest z znany z antyrosyjskich artykułów konspirologicznych, Nawalny opublikował w poniedziałek materiał, gdzie twierdzi, że zna nazwiska ośmiu „pracowników FSB”, którzy zgodnie z jego wersją próbowali go niejednokrotnie, ale bezskutecznie otruć.

Jak twierdzi Nawalny „pracownicy Federalnej Służby Bezpieczeństwa” jeździli za opozycjonistą po rosyjskich regionach, w tym rzekomo do Nowosybirska i Tomska, o czym wcześniej nie wiedział. Jednocześnie nie podano dowodów na to, że ludzie ci podejmowali jakieś konkretne działania, które doprowadziły do otrucia.

Autorzy „dochodzenia w związku z otruciem” to pracownicy Bellingcat. Portal niejednokrotnie publikował antyrosyjskie materiały, między innymi na temat katastrofy malezyjskiego samolotu MH17 w Donbasie i „sprawy Skripalów”, których tezy niejednokrotnie dementowali rosyjscy przedstawiciele państwowi.

CNN, Spiegel i Nawalny opierają swoją wersję na biletach lotniczych i analizie rachunków telefonicznych, których nie da się legalnie otrzymać czy sprawdzić. Nawalny twierdzi również, że rosyjscy medycy, którzy udzielali mu pomocy, udzielali nieprawdziwych informacji nt. jego diagnozy w czasie hospitalizacji w Omsku.

Autorzy „dochodzenia” przyznają jednocześnie, że nie ma żadnych danych odnośnie tego, że ktoś ze wspomnianych „pracowników FSB” był w Omsku w okresie hospitalizacji Nawalnego, obalając tym samym wcześniejszą wersję brytyjskiej gazety Sunday Times nt. powtórnej próby „otrucia” tam opozycjonisty.

Podczas spotkania z członkami Rady Praw Człowieka prezydent Rosji Władimir Putin zaznaczył, że Moskwa jest gotowa przyjąć od innych państw materiały odnośnie incydentu z Nawalnym i zbadać tę sprawę, ale żaden z zagranicznych partnerów nie udostępnia ich Rosji bez podania przyczyn.

Tematy:
Sytuacja wokół Aleksieja Nawalnego (142)

Zobacz również:

Rosja komentuje doniesienia o „drugiej próbie otrucia” Nawalnego
„Kupię bilet, wsiądę do samolotu i przylecę”: Nawalny planuje powrót do Rosji
Ławrow skomentował doniesienia mediów ws. podwójnego i potrójnego „otrucia” Nawalnego
Tagi:
sankcje, Rosja, Aleksiej Nawalny
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz