22:09 20 Styczeń 2021
Świat
Krótki link
Ataki na sklepy z polskimi produktami w Holandii (6)
47512
Subskrybuj nas na

W nocy z niedzieli na poniedziałek doszło do kolejnej eksplozji w sklepie z polskimi produktami w Holandii. Celem ataku był supermarket „Warszawa XL” na południu kraju w mieście Tilburg. To już piąty z serii ataków na polski sklep, które rozpoczęły się w grudniu.

W rezultacie eksplozji doszło do pożaru, który został stosunkowo szybko ugaszony. Nikt nie został ranny. To piąty atak na polski supermarket w tak krótkim czasie i czwarty na biznes tego samego właściciela. W wybuchu ucierpiała zwłaszcza fasada budynku, a siła eksplozji uszkodziła okna. Na miejscu zdarzenia w celu wyjaśnienia okoliczności pracowały służby ratunkowe i policja. Jak podkreśla holenderski portal Brabants Dagblad, nie wiadomo jaki rodzaj materiału wybuchowego został użyty, służby szukają świadków.

Właściciele sklepu nie kryją rozgoryczenia i rozczarowania działaniami służb. „Jak to się może stać w nowoczesnym kraju, takim jak Holandia? To się nie zdarza nawet w strefie działań wojennych. Atak na cztery sklepy!” - powiedział jeden z właścicieli w rozmowie z portalem Brabants Dagblad.

„Nie mamy wrogów. Dlaczego policja nic nie wie, dlaczego nie zamontowali tutaj kamer? Nie wystarczy przejechać od czasu do czasu radiowozem. To czwarty sklep mojego kuzyna, w którym doszło do eksplozji. Dlaczego nic więcej nie wiadomo?” - zastanawia się krewny właściciela sklepu. Funkcjonariusze nie chcą komentować oskarżeń pod swoim adresem, podkreślają jednak, że rozumieją złość i oburzenie. Rzecznik policji Eric Passchier dodaje, że analizy zdarzenia nadal trwają.

Seria ataków na sklepy z polskimi produktami

Nad ranem 12 grudnia w centrum handlowym De Beverhof w holenderskim Beverwijk (na północny-zachód od Amsterdamu) doszło do eksplozji w polskim supermarkecie. Była to już druga eksplozja w tym samym sklepie i czwarty atak z serii, która trwała od tygodnia.

Tym razem zniszczenia były poważniejsze niż podczas pierwszej eksplozji, ucierpiała fasada budynku, a skala wybuchu uszkodziła też centrum handlowe, w którym znajduje się supermarket. 

Do poprzedniego ataku na sklep w Beverwijk doszło 9 grudnia. Wybuch uszkodził wówczas fasadę supermarketu. Nie było żadnych ofiar, nikt też nie odniósł obrażeń. Zaatakowany sklep ma tę samą nazwę, co dwa polskie supermarkety, w których doszło do eksplozji 8 grudnia - Biedronka i należy do tych samych właścicieli, którzy byli również celem ataku.

8 grudnia doszło do eksplozji w dwóch polskich sklepach o nazwie „Biedronka” w Aalsmeer i Heeswijk-Dinther, jednak żaden z nich nie należy do znanej w Polsce sieciówki. Pierwsza z eksplozji miała miejsce w Aalsmeer ok. godz. 3 nad ranem, a druga w małym miasteczku Heeswijk-Dinther w prowincji Brabancja Północna. Służby nie mają pewności, czy obydwa zdarzenia są ze sobą w jakiś sposób powiązane, ponieważ miejsca dzieli odległość 100 km.

Holenderskie media informowały, że sklepy należą do właścicieli o iracko-kurdyjskim pochodzeniu.

„Wszyscy jesteśmy niezależnymi przedsiębiorcami, ale używamy nazwy polskiego supermarketu, ponieważ jest ona znana wśród naszych klientów” - wyjaśniał jeden z właścicieli w rozmowie z portalem Brabants Dagblad.

Właściciel sklepów w Beverwijk i Aalsmeer Mohamed Mahmoed jest przekonany, że za atakami stoi konkurent. Jak powiedział w wywiadzie dla „De Telegraaf”: „Jest kilka stron zainteresowanych tym rynkiem”. Na razie nie wiadomo, kto jest sprawcą ataków, według właściciela nie dotarł do niego żaden list z pogróżkami i nie jest on szantażowany.

Tematy:
Ataki na sklepy z polskimi produktami w Holandii (6)

Zobacz również:

Holandia: eksplozje w dwóch polskich sklepach o nazwie „Biedronka” – foto, wideo
„Oczekujemy zapewnienia Polakom bezpieczeństwa”: MSZ reaguje na eksplozje w Biedronkach w Holandii
Holandia: trzecia eksplozja w polskim supermarkecie
Tagi:
Holandia, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz