17:11 20 Kwiecień 2021
Świat
Krótki link
12633
Subskrybuj nas na

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka komentując zamieszki w USA powiedział, że to „źle, kiedy idzie się na szturm i giną ludzie”.

W USA miały wczoraj miejsce bezprecedensowe zamieszki, podczas których zwolennicy prezydenta Trumpa wdarli się do Kapitolu USA w Waszyngtonie. Z powodu rany postrzałowej zmarła kobieta, jeszcze trzy osoby zmarły w czasie zamieszek z przyczyn, niezwiązanych z przemocą. Tymczasem Kongres na tle zamieszek i po wprowadzeniu godziny policyjnej w Waszyngtonie zatwierdził wybór Joe Bidena na kolejnego prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Trump zapewniał wcześniej, że 20 stycznia odbędzie się uporządkowane przekazane władzy prezydentowi elektowi, chociaż on sam nie zgadza się z wynikami wyborów prezydenckich w kraju.

„Kto mógłby (zwracając się do metropolity mińskiego i zasławskiego Beniamina – red.) przypuszczać, że... będą szturmować Kapitol – cytadelę światowej demokracji, jak sami o sobie mówili. Kto by mógł pomyśleć? Nikt. Chociaż jest w tym pewna sprawiedliwość ze strony Trumpa. Ale to źle. To źle, kiedy idzie się na szturm i giną ludzie” – powiedział Łukaszenka w czasie wizyty w jednej z cerkwi w Mińsku. Jego wypowiedź cytuje Sputnik Belarus.

Dlatego musimy wziąć się w garść, trzeba się uspokoić. Nie my, którzy tutaj stoją, a ta nieduża grupa, ktora wychodzi na weekendy na ulice w Mińsku (opozycja – red.). Przecież was ostrzegałem: to źle, kiedy chodzą po ulicach, jeszcze gorzej, kiedy idą do dzielnic, a będzie nie do zniesienia, kiedy przyjdą do waszych mieszkań. Nie możemy do tego dopuścić – podkreślił białoruski przywódca.

Łukaszenka poprosił Białorusinów, by wykazali się wobec niego zrozumieniem i nie wydawali pochopnych ocen. „Postarajcie się zrozumieć. Jestem pokojowo nastawionym człowiekiem. Ale nie mogę dopuścić, żeby ktoś tu przyszedł i tak otwarcie zniszczył nasz dom (Białoruś – red.)” – podkreślił Łukaszenka. Białoruski prezydent uważa, że Białorusini „powinni wszyscy razem zebrać się i przemówić do rozsądku tym, którzy dziś tego nie rozumieją”. „Nie potrzebujemy wojen ani starć. Przyniosą nam je, zobaczycie. Nikt nie pozwoli nam oddychać spokojnie w centrum Europy. To konfrontacja. I nie daj Bóg zmieni się ona w gorącą wojnę na tym naszym terytorium, ale gdzie nie będą rozstrzygane nasze sprawy, gdzie nie będzie naszych interesów. Do tego nie wolno dopuścić. To najważniejsze. I proszę was o jedno: o zrozumienie z waszej strony” – zaznaczył Łukaszenka.

Marzę, żeby przynajmniej ludzie, którzy mieszkają teraz na Białorusi, rozumieli politykę, jaką muszę obecnie realizować. Jestem jednak realistą i wiem, że wiele rzeczy widzi się na odległość i wszystko jest względne – stwierdził.

Jak dodał głowa państwa, wszędzie toczą się wojny informacyjne i rozpętała się straszna walka o umysły ludzi. „Wykorzystają każdy przypadek, nawet tę pandemię. Ale ostrzegałem was jeszcze na początku ubiegłego roku: pandemia minie, ale gdzie będziemy w rezultacie? Ostrzegałem was, że wielcy tego świata postarają się to wykorzystać. Zobaczcie, sytuacja jest trudna. I musimy się zjednoczyć, żeby nie stracić swojego, tego, co do nas należy” – podkreślił Łukaszenka.

Przywódca kraju zwrócił ponadto uwagę, że na Białorusi panują warunki, dogodne dla wszystkich narodowości i religii.

Miejsca starcza dla wszystkich. Tak właśnie powinno być. Musimy utrzymać ten świat. Jesteśmy przykładem dla całej planety, dla całego świata. Nigdzie nie ma takiego pokoju i spokoju jak na Białorusi. Nie ma u nas tej międzynarodowościowej i międzyreligijnej awantury. Trzeba to utrzymać – reasumował głowa państwa.

Zobacz również:

Nawet Leszek Miller uważa słowo „rosyjski” za uniwersalną maczugę
Obostrzenia będą przedłużone? Rzecznik rządu zabiera głos
Nowy szczep koronawirusa wykryto w 22 krajach europejskich
Tagi:
stosunki międzynarodowe, Waszyngton, USA, Alaksandr Łukaszenka
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz