Świat
Krótki link
2213127
Subskrybuj nas na

Były stały przedstawiciel prezydenta Ukrainy na Krymie Boris Babin wyjaśnił dlaczego Kijów zezwolił lotnictwu NATO latać nad Krymem. To oznacza, że samoloty nie muszą koniecznie lecieć nad Krymem, aby wejść we współdziałanie z ukraińskim systemem nawigacji „Ukraeroruch”.

„Mówimy: szanowne NATO, jeżeli chcesz latać nad Morzem Czarny, to my na to pozwalamy”, cytuje słowa Babina „Obozrewatel”.

Jego zdaniem, „zgodnie z prawem międzynarodowym to obszar odpowiedzialności Ukrainy”, a do wejścia półwyspu w skład Rosji „faktycznie wszystkie wody Morza Czarnego należały do obszaru odpowiedzialności lotniska w Symferopolu”. To oznacza, że samoloty nie muszą koniecznie lecieć nad Krymem, aby wejść we współdziałanie z ukraińskim systemem nawigacji „Ukraeroruch”.

Babin wyjaśnił, że nie chodzi o to, że Kijów zaprasza samoloty NATO, aby latały nad Krymem, a jedynie zezwala im to robić. Jednak zaproponował, że samoloty sojuszu nie będą podlatywać do półwyspu bliżej, niż na 12 mil.

Wcześniej ukraiński minister infrastruktury Wladislaw Kriklij zaproponował, aby wykorzystać przestrzeń powietrzna nad Krymem do operacji NATO w celu transportu wojsk, sprzętu i ładunków.

Zastępca szefa komitetu Dumy Państwowej ds. obrony Jurij Szwytkin w związku z tym podkreślił brak samodzielności kijowskich władz w polityce zagranicznej. Nazwał Ukrainę „sługusem” USA i podkreślił, że tych wypowiedzi Rosja nie pozostawi bez uwagi.

Kraj ma wystarczający potencjał do tego, żeby przeciwnik „stracił zęby” w przypadku agresji, dodał Szwytkin. 

Zobacz również:

Kolejne zbliżenia samolotów NATO i Rosji
Policzono, ile razy samoloty NATO eskortowały rosyjskie maszyny w 2016 r.
Tagi:
Morze Czarne, patrolowanie, Krym, samolot, NATO, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz