18:27 14 Kwiecień 2021
Świat
Krótki link
5036
Subskrybuj nas na

To, że nie ma zdjęć z masowych marszów, nie znaczy, że Białorusini pogodzili się z rządami Aleksandra Łukaszenki. A on słabnie i ucieka się jedynie do przemocy – powiedziała była kandydatka na prezydenta Białorusi Swiatłana Cichanouska.

Nieoficjalna zwyciężczyni ubiegłorocznych wyborów prezydenckich zapytana w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, czy Białorusinom się nie udało, odpowiedziała: „Nie, to nieprawda. Nie wolno mówić, że nam się nie udało. Gniew i brak akceptacji dla reżimu Łukaszenki nie tylko nie zgasły, ale wręcz jeszcze bardziej się rozwinęły. Cały czas szukamy najlepszych rozwiązań, by wyjść z obecnej sytuacji i kryzysu politycznego. Udaje nam się”.

Na pytanie, czy Białorusini się poddali, przywódczyni opozycji odpowiedziała, że się nie poddali, ale z powodu represji i prześladowań na ulicach miast nie ma masowych marszów, na których ludzie z narodowymi symbolami skandowaliby hasła, jak latem i jesienią.

Jednak Białorusini wciąż walczą, szukają nowych sposobów nacisku na władze, starają się wywierać presję. To niezwykłe i zasługuje na uznanie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę poziom represji w kraju – zaznaczyła Cichanouska.

Jej zdaniem uliczne akcje są potrzebne, ale to tylko jeden z wielu środków wyrazu protestu. – Dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo ludzi. Za dużo osób siedzi niewinnie w więzieniach, nie chcemy pomagać ich zapełniać – powiedziała.

– Potrzebujemy wsparcia, ciągłego przypominania reżimowi, że świat patrzy mu na ręce i że nie jest on bezkarny – dodała.

9 sierpnia ubiegłego roku na Białorusi odbyły się wybory prezydenckie, w których po raz szósty zwyciężył Alaksandr Łukaszenka, uzyskując – według CKW – 80,1% głosów. Drugie miejsce zajęła Swiatłana Cichanouska.

W kraju rozpoczęły się masowe protesty opozycji, które były tłumione przy pomocy specjalnego sprzętu i środków. Akcje stopniowo zmieniały swój charakter na lokalny i na niewielką skalę. 11 lutego KGB na Białorusi ogłosiło, że sytuacja w kraju się ustabilizowała, szczyt protestów minął, a manifestacje praktycznie zanikły.

Białoruskie władze wielokrotnie podkreślały, że protesty w kraju koordynowane są z zagranicy. Łukaszenka zarzucił Zachodowi bezpośrednią ingerencję w wewnętrzne sprawy republiki. Jak podkreślił, zamieszkami sterują Stany Zjednoczone, a Europejczycy wtórują im. Wśród krajów, z których koordynowane są akcje protestacyjne, Łukaszenka wymienił Polskę, Czechy, Litwę i Ukrainę.

Opozycja uważa, że wybory wygrała Swiatłana Cichanouska, domaga się przeprowadzenia nowych wyborów i inicjuje rozszerzenie zachodnich sankcji wobec Mińska, przyjętych wcześniej przez zachodnie kraje.

Władze republiki wszczęły postępowania karne przeciwko kilku członkom opozycyjnej rady koordynacyjnej, utworzonej z inicjatywy Cichanouskiej. Oskarżono ich m.in. o nawoływanie do przejęcia władzy, powołanie do życia formacji ekstremistycznej, zmowę w celu przejęcia władzy państwowej niekonstytucyjnymi metodami. Cichanouska, która po wyborach wyjechała na Litwę ze względów bezpieczeństwa, jest poszukiwana międzypaństwowym listem gończym na Białorusi i w Rosji.

Zobacz również:

Dezorientacja i chaos: znów problemy z rejestracją szczepień
Spis powszechny przedłużony. Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy
MZ: Piątkowe dane to pierwszy sygnał, że w tendencji epidemicznej w Polsce coś się zmienia
Tagi:
Alaksandr Łukaszenka, Białoruś, Swiatłana Cichanouska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz