Świat
Krótki link
6272
Subskrybuj nas na

Sąd apelacyjny w Mińsku utrzymał w mocy wyrok ws. dziennikarek nieakredytowanego na Białorusi kanału telewizyjnego Biełsat Kaciaryny Andrejewej i Darii Czulcowej, które zostały wcześniej skazane na dwa lata pozbawienia wolności za prowadzenie transmisji z listopadowego protestu w białoruskiej stolicy.

Jak pisze Polskie Radio 24, dziennikarki nie brały udziału w rozprawie. W ich imieniu wnioski złożyli adwokaci, ale sąd się do nich nie przychylił. Według adwokatów nie ma dowodów na to, że dziennikarki swoimi działaniami doprowadziły do zarzucanych im czynów, czyli blokady transportu i strat finansowych z tego powodu. Dodali, że nie udowodniono również tego, żeby miały aktywnie naruszać porządek publiczny i nawoływać do brania udziału w protestach. Ponadto, zdaniem adwokatów, rewizje w ich domach odbyły się nielegalnie.

Jednak sędzia przychylił się do opinii prokuratora, który stwierdził, że wina dziennikarek została udowodniona, blokowały drogę i transmitowały protesty bez odpowiedniego zezwolenia białoruskiego MSZ.

OBWE: „Uciszanie dziennikarzy jest niedopuszczalne”

18 lutego sąd w Mińsku skazał na dwa lata pozbawienia wolności dwie dziennikarki nieakredytowanego na Białorusi kanału telewizyjnego Biełsat – Darię Czulcową i Kaciarynę Bachwalową (Andrejewą). Zostały one aresztowane po przeprowadzeniu transmisji na żywo z miejsca rozpędzania demonstrantów przez służby w jednej z dzielnic Mińska 15 listopada 2020 roku i zostały figurantkami w sprawie karnej o organizację działań znacząco naruszających porządek publiczny.

Czulcowa i Andriejewa to pierwsze na Białorusi dziennikarki, które otrzymały wyrok za organizację protestów w republice, które rozpoczęły się po wyborach prezydenckich w sierpniu 2020 roku.

Pracowniczki Biełsatu zostały oskarżone o to, że z egoistycznych pobudek organizowały akcje rażąco naruszające porządek publiczny, przekazując na antenie informacje o proteście, oceniając go pozytywnie i tym samym zachęcając do udziału w nim jeszcze więcej osób. Podczas rozprawy w sądzie stwierdzono, że transmisja doprowadziła do naruszenia harmonogramu pracy transportu miejskiego, państwowe przedsiębiorstwo„Minsktrans poniosło szkodę w wymiarze prawie 4,5 tysiąca dolarów, którą dziennikarki zrekompensowały. Andriejewa i Czulcowa podczas posiedzenia sądu nie przyznały się do winy.

Aresztowanie dziennikarek potępiła m.in. przedstawicielka OBWE ds. wolności mediów Teresa Ribeiro, podkreślając, że „uciszanie i wsadzanie do więzienia dziennikarzy za to, że wykonują swoją pracę jest po prostu niedopuszczalnym”.

Prezydent Polski Andrzej Duda poprosił Ambasadę w Mińsku, aby przekazała stronie białoruskiej jego protest przeciw osądzeniu dziennikarek polskiej telewizji satelitarnej Biełsat. Europejska Unia Nadawców wezwała Mińsk, aby uwolnił dziennikarki i pozwolił pracownikom mediów wykonywać swoją pracę bez strachu przed prześladowaniami.

Zobacz również:

„Polska dużo robi. Czekamy aż obudzi się reszta UE”: Biełsat o „zastraszaniu dziennikarzy”
Duda potępia aresztowanie dziennikarek „Biełsatu”
„Uciszanie dziennikarzy jest niedopuszczalne”: OBWE potępiło skazanie dziennikarek „Biełsatu”
USA „biorą się” za białoruskich urzędników. Potępiają areszt dziennikarek „Biełsatu”
Tagi:
Biełsat, Białoruś, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz