Świat
Krótki link
Wybuch w składzie amunicji w czeskich Vrběticach. Moskwa i Praga wzajemnie wydalają dyplomatów (59)
11682
Subskrybuj nas na

Zanim zaczniemy wyciągać końcowe wnioski z eksplozji we Vrběticach w 2014 roku, musimy poczekać na wyniki dochodzenia, oświadczył prezydent Czech Miloš Zeman w niedzielę podczas nadzwyczajnego orędzia transmitowanego przez telewizję TV Prima i CNN Prima News.

- Tydzień temu zostałem poinformowany przez premiera i pierwszego wicepremiera o podejrzeniach, że wybuch w składzie amunicji we Vrběticach został spowodowany przez dwóch rosyjskich agentów. Uważam za swój oczywisty obowiązek skomentować to podejrzenie i dlatego najpierw przeczytałem wszystkie istotne informacje - powiedział, wyjaśniając, dlaczego udziela komentarza tydzień po upublicznieniu tych informacji.

Prezydent Czech przypomina o bułgarskim śladzie

Prezydent przypomniał, że w 2014 roku w składzie amunicji we Vrběticach doszło do dwóch eksplozji w odstępie około miesiąca. 

Prezydent Czech nie wykluczył wersji, że jedną z przyczyn wybuchów we Vrběticach w 2014 roku mogło być nieostrożne obchodzenie się z amunicją. - Eksplozje zostały zbadane, a następnie w toku śledztwa stwierdzono, że zostały one spowodowane nieprofesjonalnym obchodzeniem się z amunicją. Zanim zaczniemy wyciągać końcowe wnioski odnośnie wybuchów we Vrběticach musimy poczekać na wyniki dochodzenia, które jeszcze trwa, oświadczył Zeman.

- Służby specjalne Czech ustaliły związek pomiędzy sprzedawcą broni z Bułgarii i wybuchami we Vrběticach - dodał, precyzując, że chodzi o bułgarskiego handlarza bronią Emiliana Gebreva.

„Amunicja miała zostać dostarczona do Bułgarii, bułgarski handlarz bronią zaprzeczał, ale został uznany za winnego zarówno odnośnie umów kupna, jak i zaliczek, za już opłaconą kolekcję. Dlatego tak zwany bułgarski ślad można uważać za udowodniony”, powiedział prezydent.

Wcześniej The New York Times przekazała, że bułgarski handlarz bronią Emilian Gebrev przyznał się do dostarczania broni na Ukrainę podczas konfliktu na wschodzie kraju w 2014 roku, a także potwierdził, że przechowywał amunicję w magazynach w czeskich Vrběticach. W mailu skierowanym do NYT, Gebrev przyznał się do przechowywania amunicji w czeskim magazynie broni, gdzie w 2014 roku w eksplozjach zginęły dwie osoby. Według gazety Gebrev „przyznał się również do tego, czemu przez dłuższy czas zaprzeczał”: jego firma EMCO wysyłała sprzęt wojskowy na Ukrainę po 2014 roku. Według gazety Gebrev wcześniej twierdził, że zaprzestał eksportu amunicji do kraju na początku konfliktu w 2014 roku. W piątek przyznał jednak, że EMCO podpisało umowę z „autoryzowanymi ukraińskimi firmami” pod koniec 2014 roku – podała NYT.

Oficjalne źródła gazety na Ukrainie potwierdziły, pod warunkiem zachowania anonimowości, że EMCO podpisało w 2014 roku kontrakt na dostawę amunicji artyleryjskiej dla ukraińskiego wojska. Według źródeł skrzynie z amunicją zostały oznaczone w celu ukrycia ich prawdziwego przeznaczenia - rzekomo miały trafić do Tajlandii. Gebrev zaprzecza jednak, że doszło do błędnego oznaczenia.

Zeman: Możemy mieć do czynienia z grą służb specjalnych

Zeman zwrócił uwagę, że w ciągu sześciu lat od wybuchów we Vrběticach czeski kontrwywiad w swoich corocznych raportach nie informował o żadnym możliwym udziale w incydencie dwóch agentów rosyjskich służb specjalnych.

Po eksplozjach we Vrběticach kontrwywiad w ciągu sześciu lat w żadnym ze swoich corocznych raportów, nawet w ich tajnych częściach, nie informował o żadnym możliwym udziale (w organizacji wybuchów) agentów rosyjskich służb specjalnych, powiedział czeski lider.

Zeman zwrócił uwagę, że należałoby zapytać, co rzekomi rosyjscy agenci robili w Republice Czeskiej. Dodał, że zaledwie w ciągu ostatnich tygodni postawiono w stan oskarżenia dwóch rosyjskich agentów działających na terenie Czech (...), którzy zostali oskarżeni o przygotowanie zamachu we Vrběticach. Jednocześnie Zeman nie wykluczył, że to, co dzieje się wokół historii wybuchów w magazynach we Vrběticach to gra służb specjalnych, która może mieć poważne konsekwencje dla kraju.

Według niego, jeżeli zostanie udowodnione, że za wybuchem stoją rosyjscy agenci, to Rosja powinna zapłacić za to, na przykład, nieuczestniczeniem Rosatomu w przetargu na budowę elektrowni jądrowej w Dukovanach.

„Jeżeli, wręcz przeciwnie, te podejrzenia (o udziale służb specjalnych w eksplozji we Vrběticach – red.) zostaną obalone, to znaczy, że chodzi o grę wywiadów, która może mieć poważne konsekwencje dla życia politycznego w Czechach”, oświadczył Zeman w niedzielę podczas nadzwyczajnego orędzia.

Mogę powiedzieć, że w raporcie BIS mówi się, i podkreśliłem to, że nie ma żadnych dowodów, ani dowodów na to, że ci agenci znajdowali się w okolicach Vrbětic, powiedział prezydent podczas swojego wystąpienia. - Ostatecznie, kiedy zbadano drugie miejsce na krótko przed wybuchem, nie znaleziono tam żadnego systemu wybuchowego, dodał.

Prezydent Czech oświadczył też, że w sprawie wybuchów we Vrběticach pozostało jeszcze wiele niewyjaśnionych okoliczności, zajmują się nimi policja i prokuratura generalna, które posiadają jego pełne zaufanie.

„W tej sprawie wybuchów jest jeszcze wiele białych plam. Śledztwo w sprawie nadal prowadzi policja i prokuratura generalna, które mają moje pełne zaufanie”, powiedział Zeman.

Moskwa: Praga weszła na drogę destrukcji stosunków dwustronnych

Premier Czech Andrej Babiš oświadczył 17 kwietnia, że władze kraju podejrzewają rosyjskie służby specjalne o udział w doprowadzeniu do eksplozji składowiska amunicji we Vrběticach w 2014 roku. Kreml nazwał te oskarżenia skandalicznymi i bezpodstawnymi. Oficjalna przedstawicielka MSZ Rosji Maria Zacharowa nazwała sytuację ze śledztwem w sprawie eksplozji magazynów w Czechach „marazmiczną paradą”. Dodała, że Praga weszła na drogę destrukcji stosunków dwustronnych.

Z kraju wydalono 18 pracowników ambasady Federacji Rosyjskiej.

W odwecie Rosja ogłosiła 20 pracowników ambasady Czech personae non gratae. Mówiąc o wydaleniu z Rosji większej liczby dyplomatów niż zapowiadała Praga, pierwszy wicepremier i minister spraw zagranicznych Republiki Czeskiej Jan Hamáček zwrócił uwagę, że praca ambasady Czech w Moskwie jest praktycznie sparaliżowana. Rosyjskie MSZ stwierdziło, że Praga zapłaciła „kolosalną” cenę za swoje działania przeciwko Moskwie, ale sama zadała cios swojej służbie dyplomatycznej.

Tematy:
Wybuch w składzie amunicji w czeskich Vrběticach. Moskwa i Praga wzajemnie wydalają dyplomatów (59)

Zobacz również:

Wydalenie dyplomatów. NATO wyraża solidarność z Czechami
Czechy zażądają odszkodowania od Rosji za wybuchy we Vrběticach?
Czechy podjęły decyzję: kilkudziesięciu rosyjskich dyplomatów ma opuścić Pragę
Tagi:
Czechy, Milosz Zeman, Miloš Zeman
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz