Świat
Krótki link
4465
Subskrybuj nas na

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka oświadczył, że nikomu nie uda się podzielić republiki i przyłączyć jej do innych państw, nawet jeśli odejdzie ze stanowiska głowy państwa.

Białoruski lider w rocznicę katastrofy w elektrowni jądrowej w Czarnobylu odwiedził Brahiń w obwodzie homelskim, gdzie spotkał się z tamtejszymi mieszkańcami. Fragment nagrania ze spotkania zamieścił bliski służbie prasowej prezydenta kanał w Telegramie „Pół pierwogo”.

Pamiętam (…) jak tutaj w pierwszych latach mojej prezydentury w połowie lat 90. chciano stworzyć Republikę Poleską, odłączyć się od Białorusi. Podrzucali znowu i pieniądze, i pomysły stamtąd (z Zachodu – red.). I co by teraz się działo z Republiką Poleską? Prypeć by, oczywiście, nie wyschła (…), a Republiki Poleskiej by już nie było

– powiedział Łukaszenka.

„Teraz się ocknęli: znowu chcą podzielić Białoruś na pół. Wszyscy marzą by się tu przyłączyć. Nie uda się! I nawet beze mnie się nie uda. Koniec. Zrozumieliśmy już, że mamy swoją ziemię, swój kraj i nikomu go nie oddamy”, podkreślił lider kraju.

Prezydent zaznaczył, że „to dla dzieci, to już nawet nie dla nas, my coś przeżyliśmy”.

Dodał przy tym, że „i sami nie zamierzamy umierać”. Pod koniec stycznia Łukaszenka zaapelował do Białorusinów, aby nie myśleć, że pretensje terytorialne niektórych sąsiednich krajów odeszły w przeszłość. Jak zaznaczał lider państwa, współczesne konflikty regionalne pokazują, że trzeba być gotowym na wszystko. W sierpniu 2020 roku Łukaszenka oskarżył Polskę o to, że chce „capnąć” obwód grodzieński, który według niego jest „zachodnią perłą” republiki.

Zobacz również:

Ile miał kosztować zamach na prezydenta Białorusi? Łukaszenka zdradza szczegóły
Łukaszenka: Rosja nie „połknie” Białorusi
Tagi:
zamach stanu, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, Białoruś, Alaksandr Łukaszenka
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz