Świat
Krótki link
91229
Subskrybuj nas na

Nieprzyjacielskie wypowiedzi Joe Bidena pod adresem Rosji pchają Moskwę i Pekin do wymuszonego sojuszu, konfrontacja z którym zakończy się dla Waszyngtonu katastrofą, pisze The National Interest.

Wcześniej podczas wystąpienia w Kongresie amerykański prezydent oświadczył, że USA nie dążą do eskalacji z Rosją, ale zagroził Moskwie „konsekwencjami” w przypadku konfliktu.

Przy czym zaznaczył, że kraje mogą współpracować w sferze wspólnych interesów. Autor materiału podkreśla, że tego typu słowami Biden dał Putinowi „ostatnie ostrzeżenie”.

Zaznaczono, że w przypadku zaostrzenia stosunków USA będą musiały „walczyć na dwa fronty” i z Rosją, i z Chinami.

„O ile administracja Bidena przygotowuje się na politykę przeciwstawienia się wartościom z Moskwą i Pekinem, Waszyngton nie powinien tracić z pola widzenia geopolitycznego ryzyka, leżącego w podstawie strategicznego trójkąta USA-Chiny-Rosja”, pisze dziennikarza.

Wcześniej prezydenta USA Joe Biden zaproponował Putinowi zorganizowanie spotkania w cztery oczy w kraju trzecim, żeby omówić nagromadzone kwestie w dwustronnych stosunkach. Później sekretarz stanu Antony Blinken sprecyzował, że chodzi o najbliższe tygodnie. Moskwa, zdaniem szefa MSZ Rosji Siergieja Ławrowa, pozytywnie odniosła się do tego pomysłu i analizuje go.

Sekretarz prasowy rosyjskiego prezydenta Dmitrij Pieskow zaznaczył, że konkretnych ustaleń odnośnie daty spotkania jeszcze nie ma, ale chodzi o miesiące letnie. Podkreślił też, że pomysł odbycia takiego szczytu wymaga głębokiej analizy: za każdym razem wypowiedzi Waszyngtonu o spotkaniu idą w parze ze słowami o sankcjach.

Zobacz również:

Cierpliwość Obamy i porozumienie Trumpa nie przejdą: Biden zmienia kurs ws. Korei Północnej
Joe Biden: 100 dni prezydentury
Tagi:
Rosja, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz