15:22 19 Czerwiec 2021
Świat
Krótki link
5234
Subskrybuj nas na

„Byłem pewien, że zakład został całkowicie zrównany z ziemią. Nie mogłem sobie nawet wyobrazić, że obędzie się bez co najmniej tuzina ofiar” - powiedział Sputnikowi Vladimir Nikotovic, naoczny świadek nocnych eksplozji w magazynach fabryki broni Sloboda w pobliżu Čačaka.

Kilka eksplozji miało miejsce w piątek wieczorem na terenie fabryki amunicji w serbskim mieście Čačak. W magazynie wyrobów gotowych doszło do pożaru i eksplozji. Przyczyna pożaru nie została jeszcze ustalona. Według serbskiego Ministerstwa Obrony sytuacja jest już pod kontrolą.

Burmistrz Čačaka Milun Todorovic w komentarzu dla Sputnika zapewnił, że w tej chwili „nie ma problemów z powietrzem”.

- Próbki powietrza powtarzamy co godzinę, poczynając od siódmej rano. Obywatele oczywiście zostaną powiadomieni w razie przekroczenia stężenia (substancji szkodliwych). Nie ma powodu do niepokoju i paniki - wyjaśnił burmistrz.

Zapytany o przyczyny zajścia, rozmówca nie odpowiedział, że dochodzenie w sprawie zajścia leży poza jego kompetencjami, ale zauważył, że w tej chwili miasto jest całkowicie bezpieczne.

– Zapewniono mnie, że mieszkańcy miasta i osoby mieszkające w bezpośrednim sąsiedztwie zakładu są bezpieczni – powiedział burmistrz.

Todorovic zauważył, że władze natychmiast zareagowały na incydent, a wszystkie służby pracowały szybko i kompetentnie.

Wojsko, żandarmeria wojskowa i wojskowa agencja bezpieczeństwa są tutaj. Oczekuję, że w pierwszej kolejności zostanie zbadana przyczyna zdarzenia, a następnie zostanie przeprowadzona ocena szkód materialnych. Najważniejsze jest to, że życie ludzi zostało uratowane. Jeśli chodzi o pobliskie budynki, szkody nie są duże, uszkodzonych jest tylko kilka domów - powiedział Todorovic.

Jeśli chodzi o zniszczenia w samej fabryce, to rozmówca Sputnika uważa, że ​​mogą być one znaczące, ale nie katastrofalne i zauważa, że ​​produkcja Slobody odgrywa niezwykle ważną rolę w życiu miasta:

„Sloboda jest „matką Čačaka”, zakład zatrudnia 2000 osób. To przedsięwzięcie miastotwórcze, ważne nie tylko dla naszego miasta, ale dla całej Serbii. Ale najważniejsze jest życie ludzi. Wydaje mi się, że szkody materialne nie są tak duże: spłonął tylko jeden magazyn. To ogromna złożona, potężna produkcja. Mam nadzieję, że zakład szybko wróci do pracy”.

Naoczny świadek: „Byłem pewien, że fabryka została całkowicie zrównana z ziemią”

Vladimir Nikotovic jest naocznym świadkiem nocnych eksplozji w zakładzie wojskowym.

„Wyglądało to przerażająco. Byłem pewien, że fabryka została całkowicie zrównana z ziemią. Nie mogłem sobie nawet wyobrazić, że obejdzie się bez co najmniej kilkunastu ofiar – opowiedział Sputnikowi Vladimir Nikotovic, redaktor lokalnego serwisu informacyjnego, który jako pierwszy poinformował o incydencie.

Według niego zapach spalenizny w mieście już nie jest wyczuwalny, czego nie można powiedzieć o strachu i niepokoju.

To było przerażające. W tym momencie w zakładzie znajdowało się 60 pracowników pracujących na trzeciej zmianie (początkowo serbskie media informowały, że nie było nocnej zmiany, a warsztaty były puste). Na szczęście zostali natychmiast ewakuowani. Czterech kolejnych pozostało w jednym z obiektów i zostali wywiezieni nieco później. Na szczęście nie było ofiar. Szkody są ogromne, ale rozmowa na ten temat dopiero przed nami - zauważa Vladimir Nikotovic.

Naoczny świadek powiedział, że w tej chwili sytuacja w Čačaku jest spokojna: Sloboda jest widoczna z okna, teraz nie ma tam już dymu.

I nie słychać już eksplozji, wszystko jest cicho. To było po prostu okropne. Tej nocy wszyscy mieszkańcy miasta mieli najciemniejsze myśli. Myśleliśmy, że zakład został całkowicie zniszczony i kto wie, ile osób zginęło. Około wpół do trzeciej nad ranem pojawiła się informacja, że ​​nie było ofiar, że eksplodował magazyn produktów gotowych - powiedział Vladimir Nikotovic.

Nie podano, jakie wyroby przedsiębiorstwa obronnego były przechowywane w magazynie. Fabryka produkcji broni i amunicji została zbudowana w 1948 roku i obecnie pozostaje największym zakładem w serbskim kompleksie wojskowo-przemysłowym.

Kto jest odpowiedzialny za wybuch?

Mimo, że jest zbyt wcześnie, by mówić o przyczynach wybuchu, ponieważ dochodzenie rozpocznie się dopiero wtedy, gdy ogień zostanie całkowicie ugaszony, to spekuluje się, że zawinił czynnik ludzki.

Emerytowany generał dywizji Mitar Kovac, dyrektor Eurazjatyckiego Forum Bezpieczeństwa, powiedział, że w tej sprawie nie należy niczego lekceważyć, zwłaszcza ze względu na miejsce eksplozji.

– To tutaj składowano wyprodukowaną przed chwilą amunicję, haubice i czołgi. To poważna, odpowiedzialna firma, w której musiał zaistnieć niewiarygodny zbieg okoliczności, żeby doszło do takiego wypadku – stwierdził w rozmowie ze Sputnikiem Serbia.

Z kolei prezydent Aleksandar Vučić stwierdził, że według wstępnych szacunków szkody od pożaru spowodowanego wybuchem w fabryce Čačak „Sloboda” wynoszą od półtora do dwóch milionów euro.

- Szkody obliczono prawdopodobnie na podstawie ilości amunicji, która tam była, skomentował Kovac.

Zobacz również:

Serbia: Posiadamy wystarczające moce, aby produkować szczepionkę „Sputnik V” dla Europy
Rosja i Serbia rozpoczynają wspólne ćwiczenia
Tagi:
eksplozja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz