20:04 02 Grudzień 2020
Światowa prasa
Krótki link
Autor
9340
Subskrybuj nas na

Łotewskie władze zaczęły ostro reagować na wszelkie zakusy na niepodległość, nawet jeśli przybierają one formę żartobliwych petycji w internecie – pisze „The Wall Street Journal”. Zamach na swobodę wypowiedzi Ryga wyjaśnia koniecznością bronienia się przed „rosyjską propagandą i dezinformacją”.

Łotewski dziennikarz Deniss Barteckis zaczął zbierać w internecie podpisy pod petycją o przyłączenie jego kraju do USA. Kilka dni później ryska policja zapukała do jego drzwi, przeszukała mieszkanie i konfiskowała wszystkie urządzenia elektroniczne, w tym tablet jego 7-letniej córki. Nieco wcześniej władze oskarżyły Łotysza Maksima Koptełowa o to, że podważa niepodległość kraju. Tym razem mężczyzna zbierał podpisy pod petycją w sprawie przyłączenia Łotwy do Rosji.

Autorzy obu inicjatyw twierdzą, że nie należy ich brać na poważnie. Jednak ostra reakcja łotewskich władz pokazała, jak bardzo mogą się one posunąć w karaniu domniemanych wrogów państwa. Jak pisze „The Wall Street Journal”, ta kwestia jest aktualna w wielu krajach Europy Wschodniej, których władze próbują wprowadzać coraz bardziej autorytarne formy rządów.

Po oddzieleniu się od Związku Radzieckiego Łotwa obrała kurs na Zachód. Stała się członkiem NATO i UE oraz wprowadziła euro. Ale mimo zmian geopolitycznych, władze obawiały się tego, że rosyjskojęzyczna mniejszość spogląda na Wschód.

Dwa lata temu te obawy nasiliły się. Po tym, jak Rosja przyłączyła Krym niektórzy łotewscy nacjonaliści uznali Rosjan z krajów bałtyckich za „potencjalne zagrożenie”.

Niedawno na Łotwie przyjęto ustawę, która zaostrza kary za próbę zamachu na niepodległość. Premier Maris Kucinskis oświadczył, że kraj należy bronić przed „rosyjską propagandą i dezinformacją”. – Rosja niestety rozpoczęła wojnę hybrydową – powiedział szef łotewskiego rządu na spotkaniu z kanclerz Niemiec Angelą Merkel.

Z kolei Moskwa zapewnia, że nie zamierza atakować krajów bałtyckich. Jednak, według amerykańskiej gazety, pozostawia sobie prawo do bronienia interesów Rosjan za granicą.

W czasach związku Radzieckiego właśnie apele o niepodległość Łotwy stanowiły zagrożenie, twierdzi „The Wall Street Journal”. Rozmówca gazety Karlis Skenderskis wspomina, jak w 1984 roku przesłuchiwało go KGB za rozpowszechnianie separatystycznych idei. W końcu wypuszczono go na wolność, ale od tej pory obiecał sobie, że będzie wyrażać swoje poglądy publicznie.

Koptełow, który otrzymał wyrok 6 miesięcy pozbawienia wolności, uważał, że we współczesnej Łotwie  można nie skrywać własnych przekonań. Po tym, jak Krym przyłączył się do Rosji, mężczyzna napisał na portalu Avaaz, że po zjednoczeniu z Rosją przed Łotwą „otworzą się ogromne perspektywy rozwoju”. Jednocześnie zaznaczył, że jego petycja to żart.

W trakcie ciągnącego się miesiącami procesu sądowego, Koptełow powiedział, że zdecydował się na opublikowanie petycji ze względu na pamięć o swoim ojcu, który latami żył w ubóstwie i dostawał śmieszną emeryturę.

Ekspert, który występował po stronie oskarżenia, oświadczył, że petycję można rozpatrywać jako atak na „fundamentalne wartości” łotewskiej konstytucji.

Tymczasem obrończyni praw człowieka Jelena Kwietkowska uważa, że pozew przeciwko Koptełowowi jest bezprecedensowym przypadkiem w postradzieckim sądownictwie. Jej zdaniem, ta sprawa porusza poważną kwestię wolności wypowiedzi i powinna trafić do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Zobacz również:

Iraccy żołnierze zestrzelili dron PI na zachodzie kraju
Media: w Wenezueli popularność zyskują kartonowe trumny
Niemcy liczą, ilu jeszcze przyjmą uchodźców
Tagi:
KGB, Łotwa, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz