Widgets Magazine
17:26 14 Październik 2019
Kolumna przeciwlotniczych systemów rakietowych S-400 „Triumf” na Placu Czerwonym 9 maja 2015

W jakiej mierze Rosja stwarza niebezpieczeństwo dla Zachodu?

© Sputnik . Host photo agency / Anton Denisov
Światowa prasa
Krótki link
Autor
4592
Subskrybuj nas na

W ciągu kilku ostatnich lat w Stanach Zjednoczonych i krajach unijnych ciągle padają ostrzeżenia o rzekomym zagrożeniu militarnym wynikającym ze strony Rosji.

Podobne oświadczenia „zyskują coraz bardziej przerażający charakter w elitach politycznych krajów Zachodu. Jednakże coraz więcej analityków twierdzi, że podobna retoryka jest przesadą i nie zgadza się z rzeczywistością" — pisze sprawozdawczyni „The Christian Science Monitor" Anna Mulrine Grobe.

„Wielu analityków od dłuższego już czasu badających Rosję zgadza się co do tego, że, rzecz jasna, niezawodny potencjał wojskowy zawsze odgrywał ważną rolę dla Moskwy, jednakże działania Rosji nie powinny wywoływać takiej skali zaniepokojenia, jaką wykazują kraje Zachodu" — pisze autorka.

Takie stanowisko zajmuje także szereg ekspertów badających relacje między Rosją a Europą. Czołowa analityk Centrum Badań Strategicznych i Międzynarodowych w Waszyngtonie Olga Oliker sugeruje, że prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin niedwuznacznie dał do zrozumienia, iż nie zamierza podważać interesów wojskowych tam, gdzie nie stykają się one z interesami Rosji.

„Zamiast tego Rosjanie obawiają się naszych działań. Traktują oni siebie jako ludzi, którzy walczą przeciwko amerykańskiej hegemonii na świecie, i naprawdę są takiego zdania, nie jest to żadną retoryką. Jesteśmy właśnie tymi, przeciwko którym oni walczą" — sugeruje Oliker, dodając, że tylko dlatego, czyli w celach obrony, w Rosji prowadzona jest modernizacja sprzętu wojskowego i broni.

Przechodnie przed wejściem do siedziby The New York Times
© AFP 2019 / EMMANUEL DUNAND/FILES
Ponadto działania podejmowane przez Rosję na arenie międzynarodowej „są starannie wyważone i przemyślane", — uważają generał w stanie spoczynku David Petraeus, były szef CIA, oraz Michael O'Hanlon, analityk wojskowy w Brookings Institution. Wyrazili oni taką opinię, komentując oskarżenia padające pod adresem Moskwy w sprawie przyłączenia Krymu wiosną 2014 roku.

„Krym, fakt faktem, był historycznie rosyjski, i zamieszkały jest przeważnie przez ludność rosyjskojęzyczną, ponadto był to dom dla jedynej na Morzu Czarnym rosyjskiej bazy marynarki wojennej" — komentują.

David Petraeus oraz Michael O'Hanlon, podkreślają też dobrze przemyślany charakter działań Rosji w Syrii.

„Władimir Putin wprowadził wojska na teren Syrii dopiero po tym, gdy przekonał się, że administracja Obamy zachowa ograniczony charakter własnej ingerencji zbrojnej. Przy tym działania Rosji w Syrii nie były okrutne pod względem zasad wojny" — piszą analitycy.

Na zakończenie David Petraeus oraz Michael O'Hanlon zasugerowali, że działania Rosji raczej nie stwarzają żadnego bezpośredniego zagrożenia dla interesów NATO. Wobec tego rozmieszczenie kontyngentu wojskowego w krajach bałtyckich jest nie tylko niepotrzebne, ale przede wszystkim niebezpieczne, gdyż może sprowokować dalsze zaostrzenie się stosunków między Moskwą i Waszyngtonem.

Zobacz również:

Na czym opiera się bezpieczeństwo Europy Środkowo-Wschodniej?
Moskwa jest zainteresowana dialogiem USA i Syrii
Niemiecki biznes chce rozwijać infrastrukturę na rosyjskim Dalekim Wschodzie
Steinmeier podał warunki wznowienia członkostwa Rosji w G8
Błaszczak: Warszawa nie zamierza przyjmować uchodźców z Czeczenii
Większość brazylijskich senatorów opowiedziało się za rozpoczęciem impeachmentu Rousseff
Tagi:
bezpieczeństwo, armia, wojsko, wojna w Syrii, Krym, Syria, Rosja, UE, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz