00:39 21 Styczeń 2020
Światowa prasa
Krótki link
Autor
171182
Subskrybuj nas na

Za oskarżeniami niektórych amerykańskich mediów o lekceważące traktowanie amerykańskich dziennikarzy przez Chińczyków w trakcie szczytu G20 kryje się „opętanie” USA „specjalnymi przywilejami” – pisze gazeta „China Daily”, powołując się na zaznajomione z sytuacją źródło.

Podczas szczytu G20 w Hanhzhou, który zakończył się w poniedziałek, doszło do kilku incydentów z udziałem chińskich i amerykańskich oficjeli. Powód – protokół oraz dostęp i lokalizacja dziennikarzy z puli Białego Domu. O licznych incydentach poinformowały m.in. „The Wall Street Journal”, Associated Press, „The New York Times” i Reuters. Jak podały media, przedstawiciele chińskiego protokołu na lotnisku Hanhzhou zapchnęli na bok amerykańskich dziennikarzy z puli prezydenckiej, gdy szef Białego Domu szedł po czerwonym dywanie i wymieniał się uściskami dłoni ze spotykanymi po drodze osobami. Ponadto poinformowano, że Chińczycy nie pozwolili, aby autobus z dziennikarzami Białego Domu jechał w prezydenckim orszaku.

— Stany Zjednoczone, ignorując zasady, których dziennikarze muszą przestrzegać w trakcie wydarzeń międzynarodowych, nalegały, by autobus z 20 amerykańskimi dziennikarzami jechał w orszaku Obamy bezpośrednio do miejsca przeprowadzania szczytu, gdzie odbywają się obrady za zamkniętymi drzwiami – powiedział rozmówca gazety.

Przewodniczący ChRL Xi Jinping, prezydent Rosji Władimir Putin i kanclerz Niemiec Angela Merkel na szczycie G20 w chińskim Hangzhou
© Zdjęcie : Russian Presidential Press Office
Kolejne źródło twierdzi: „Oczywiście nie pozwolono autobusowi jechać w orszaku”. 

— Zgodnie z zasadami zorganizowaliśmy im transport do centrum prasowego, gdzie mieli przejść kontrolę bezpieczeństwa. Jednak niektórzy dziennikarze woleli zostać w autobusie, podczas gdy reszta poszła do toalet w centrum prasowym – wyjaśnił rozmówca „China Daily”.

W odpowiedzi na zarzuty, że strona chińska w trakcie spaceru Obamy i przewodniczącego ChRL Xi Jinpinga ograniczyła liczbę amerykańskich dziennikarzy z sześciu do trzech, a później do jednego, źródło powiedziało: „strona chińska nie obiecywała, że zgodzi się na sześciu korespondentów”.

— Ścieżka nad jeziorem była zbyt wąska dla takiej ilości dziennikarzy, dlatego zaproponowaliśmy, aby z każdej strony był jeden korespondent. Amerykanie zgodzili się, że do dobre rozwiązanie – dodał informator.

— To normalne, że pojawiają się jakieś wymagania, ale nie powinny one przekraczać pewnej granicy. USA nie powinny stanowić wyjątku – dodał rozmówca gazety.

Według jego słów „żaden inny kraj nie miał takich pretensji jak Stany Zjednoczone”.

— Chiny miały wszelkie powody do tego, by zapewnić komfortowe warunki zagranicznym dziennikarzom, bo chcieliśmy, aby szczyt był sukcesem – podkreśliło źródło.

Zobacz również:

Austriacki plan ewakuacyjny: wskrzeszenie Austro-Węgier?
„A na drzewach zamiast liści będą wisieć syjoniści!"
Hotel na Krymie uznano za najlepszy w Europie
Tagi:
szczyt, G20, Hangzhou, Chiny, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz