17:27 18 Wrzesień 2018
Na żywo
    Kraków, Polska

    Bloomberg: Nacjonalizm w Europie Wschodniej podkopuje fundamenty UE

    © Fotolia / Elena Petrova
    Światowa prasa
    Krótki link
    Bloomberg
    61323

    W ciągu ostatnich kilku lat wewnątrz Unii Europejskiej dokonał się zauważalny rozłam na trzy bloki - Północ, Południe, Wschód, a przy tym największe zagrożenie dla przyszłości wspólnoty unijnej stwarzają właśnie kraje europejskie takie jak Węgry i Polska, bowiem w nich właśnie nacjonaliści i populiści obrali kurs na „kulturową kontrrewolucję".

    Z taką opinią wystąpił Leonid Berszydski, komentator gazety Bloomberg.

    Owy rozłam stał się szczególnie zauważalny po tym, jak Wielka Brytania oznajmiła, że występuje z UE — pisze Berszydski. Do pierwszego bloku przynależą Niemcy, kraje Beneluksu, Skandynawii i regionu bałtyckiego. Wszystkie te kraje łączy zgodność polityki gospodarczej, wiara w celowość restrykcyjnego planowania budżetowego i, do niedawna jeszcze, względna tolerancyjność wobec imigrantów, „choć i tutaj zaczyna powstawać rozdźwięk" — dodaje Berszydzki.

    Do drugiego bloku Berszydski zalicza Grecję, Hiszpanię, Włochy, Portugalię, Cypr i Maltę. Przez długi czas owy twór pozostawał amorficzny i spójność zawdzięczał jedynie podobieństwu problemów ekonomicznych, z jakimi borykają się wchodzące w jego skład kraje. Dziś natomiast coraz częściej opowiadają się one za złagodzeniem unijnych reguł dotyczących zobowiązań dłużnych i budżetowych. Liderem w danej grupie mogą stać się Włochy lub Grecja, choć grecki premier Alexis Tsipras coraz gwałtowniej traci poparcie społeczeństwa.

    Zaś najbardziej stanowczy i uparty jest, zdaniem Berszydzkiego, wschodni blok, do którego wchodzą kraje byłego bloku socjalistycznego. Do nich też, pisze autor, „starzy" członkowie Unii Europejskiej zawsze odnosili się z pewną dozą pobłażliwości z racji ich biednej, w porównaniu z Europą Zachodnią, gospodarki. Natomiast sami wschodnioeuropejscy partnerzy przez długi czas zachowywali się „nieśmiało".

    „Jednak (premier Węgier) Viktor Orban i Jarosław Kaczyński schowali w kąt ową skromność" — pisze Berszydski, mając na uwadze krytyczne wypowiedzi Orbana pod adresem europejskich polityków.

    „W Europie rządzą krótkowzroczni politycy, poza tylko nami (tj. Kaczyńskiego — red.)" — mówił w tym tygodniu Orban na Forum Ekonomicznym w Krynicy. W tymże oświadczeniu węgierski premier opisał Brexit jako możliwość dla „kulturowej kontrrewolucji", a Kaczyński zaproponował, by „wziąć inicjatywę w swoje ręce" w kwestiach europejskiej polityki.

    Przy tym nacjonalistyczne i populistyczne idee w Polsce dojrzewają w szybkim tempie, a Warszawa do tej pory nie poniosła żadnej kary za reformę Trybunału Konstytucyjnego, którą Bruksela uznała za niedemokratyczną. I to właśnie daje pożywkę „neoortodoksyjnym poglądom na demokrację" na Węgrzech i w Polsce, co w ostatecznym rozrachunku może doprowadzić do zmian w fundamentach rozwoju Unii Europejskich — podsumowuje Berszydski.

    Zobacz również:

    Orban: Pojęcie „narodu europejskiego” nie istnieje
    Kaczyński powiedział o winie „konkretnych osób” za kryzys europejski
    Lider demokratów w Kongresie USA wezwała do utworzenia „wspólnego frontu przeciwko Rosji”
    Tagi:
    nacjonalizm, Brexit, Trybunał Konstytucyjny, Bloomberg, Leonid Berszydski, Jarosław Kaczyński, Viktor Orban, Wielka Brytania, Węgry, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz