00:12 17 Styczeń 2018
Warszawa-3°C
Moskwa-8°C
Na żywo
    Graffiti przedstawiające Hillary Clinton

    „Huffington Post”: głosując na Clinton, głosujesz na wojnę z Rosją i Chinami

    © REUTERS/ Jarni Blakkarly
    Światowa prasa
    Krótki link
    The Huffington Post
    10711

    Kandydatka Demokratów w wyścigu do Białego Domu Hillary Clinton ślepo wierzy w wyjątkowość Ameryki, usprawiedliwia wojny i może wywołać konflikt zbrojny z Chinami i Rosją, pisze Bruce Fein w artykule dla „Huffington Post”.

    — Jeśli wierzycie, że wojna USA z Rosją i Chinami, niewypowiedziana przez Kongres, jest potrzebna, by wypełnić boską misję niesienia swobody, sprawiedliwości, godności i cywilizacji narodom Rosji i Chin, wówczas głosujcie na kandydata na prezydenta Demokratów Hillary Clinton – ironizuje Fein.

    Autor przypomina, że aroganckie przekonanie Demokratów, że „USA są lokomotywą ludzkości, a reszta świata — hamującymi wagonami”, kiedyś doprowadziło do wojny w Wietnamie.

    Clinton zademonstrowała swoje agresywne i ultrapatriotyczne poglądy w polityce zagranicznej podczas sierpniowego wystąpienia przed Legionem Amerykańskim, pisze autor. Wygłosiła całe „kazanie” na temat tego, że USA są „wyjątkowym” i „niezastąpionym” krajem i że ludzie na całym świecie patrzą na Stany Zjednoczone i podążają za nimi, a jeśli Waszyngton odejdzie od „zesłanej z niebios” roli, to na świecie zapanuje chaos.

    — Pani Clinton najwyraźniej nie przyszło do głowy, że świat istniał przez tysiące lat, bez popadania w chaos, do pojawienia się USA w 1776 roku – podkreśla  Fein.

    Konflikt w Syrii. Aleppo
    © Sputnik. Michael Alaeddin
    Rozumienie przez Clinton takich pojęć jak pokój, postęp i wolność można odnaleźć w jej działalności w ławie senackiej, krześle sekretarza stanu i jako kandydatki na urząd prezydenta.

    — Popierała i popiera wojnę, tj. legalizację morderstw w Afganistanie, Iraku, Jemenie, Somalii, Libii – pisze Fein. Tymczasem amerykańska interwencja w konflikty zbrojne w wymienionych krajach jedynie zwiększyła, a nie zmniejszyła chaos.

    — Na stanowisku sekretarza stanu Clinton pomogła wyreżyserować zmianę reżimu w Ukrainie, a następnie wybroniła pomoc wojskową dla nowego rządu, który stworzyliśmy, by walczyć z Rosją w jej historycznej strefie wpływów. Popiera naszą rozszerzoną obecność wojskową w krajach bałtyckich i w Polsce, które też znajdują się w strefie rosyjskich interesów – podkreśla autor.

    Wymowniej wszelki słów o tym, co prawdopodobnie będzie się działo, jeśli rzuci się Rosji lub Chinom wyzwania w ich tradycyjnych strefach wpływów, opowiedziano w podręcznikach do historii, pisze Fein. I przypomina, że Chiny podczas wojny koreańskiej po groźbach użycia siły ze strony USA wysłały przeciwko wojskom gen. Douglasa MacArthura personel wojskowy i cywilny, łącznie trzy miliony ludzi. Z kolei ZSRR odpowiedział na amerykańskie pociski balistyczne z głowicami jądrowymi w Turcji i we Włoszech rozmieszczeniem rakiet na Kubie.

    Nie mniej pouczające były wybory prezydenckie w USA z 1964 roku, uważa Fein. Wygrał je Demokrata Lyndon B. Johnson, który podzielał „prymitywne” poglądy Clinton w polityce zagranicznej – „dobrzy faceci przeciwko złym facetom”. Pod koniec jego kadencji w dżunglach Wietnamu ponad pół miliona amerykańskich żołnierzy ginęło w  niepotrzebnej wojnie.

    Hillary Clinton jest gotowa wywołać wojnę z Rosją, Chinami i w ogóle z każdym państwem, które nie zechce grać roli hamującego wagonu w jej inscenizacji. – Ostrzegłem was – pisze Fein.

    Zobacz również:

    Komu wojna, komu matka rodzona...
    Ukraina grozi zagranicznym obserwatorom, którzy odwiedzą wybory na Krymie
    Czy Niemcy znajdą skuteczny sposób ochrony praw dziecka?
    Tagi:
    wybory prezydenckie, Hillary Clinton, Chiny, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz