00:17 22 Sierpień 2018
Na żywo
    Amerykański żołnierz w Iraku.

    National Interest: I kto tu jest prowokatorem?

    © AFP 2018 / Ali Al-Saadi
    Światowa prasa
    Krótki link
    The National Interest
    22910

    USA oskarżają Rosję i inne kraje o prowokacje chociaż to właśnie ich zachowanie można nazwać prowokacyjnym, pisze "The National Interest".

    Autor artykułu Ted Galen Carpenter zwraca uwagę na niespójność sytuacji, w której amerykańskie siły zbrojne działają daleko od swojego terytorium, ale o prowokacje oskarżają te kraje, w których obszarze interesów się znajdują.

    „Jest to temat, z którym zderzaliśmy się zbyt często: wyobrażenie, że wszystkie działania USA na arenie międzynarodowej w kategoriach wojskowych nie tylko są dopuszczalne, ale również powinny być poza jakimikolwiek kwestionowaniem i krytyką” — czytamy w artykule.

    Jako przykłady przytacza on sytuację z Rosją w Syrii, krajach bałtyckich, z Iranem w Zatoce Perskiej i Chinami na Morzu Południowochińskim.

    Waszyngton i media potępiają Moskwę za interwencję wojskową w konflikcie syryjskim, choć własny udział w nim uważają nie tylko za normalny, ale i obowiązkowy.

    „Amerykańskie jastrzębie uważają ingerencję Rosji w konflikt za rzecz skandaliczną — pomimo faktu, że Syria znajduje się mniej niż tysiąc kilometrów od południowej granicy Rosji i pomimo faktu, że rządząca rodzina al-Asad już od dawna jest «politycznym klientem» Moskwy” — wyjaśnia Carpenter.

    W krajach bałtyckich Stany Zjednoczone stosują te same podwójne standardy. Waszyngton wielokrotnie skarżył się, że rosyjski okręt czy samolot przeszkadza amerykańskim okrętom, ale jego przedstawicielom nie przyszło do głowy, że Moskwa ma wszelkie podstawy, aby oceniać obecność Amerykanów w bezpośredniej bliskości od terytorium Rosji jako zagrożenie, wskazuje autor.

    „Stanowisko, zgodnie z którym żadne działania militarne USA nie są prowokacyjne, przejawia się nawet wtedy, gdy amerykańskie siły zbrojne działają w bliskim sąsiedztwie innych dużych mocarstw” — zaznacza.

    W analogiczny sposób Waszyngton działa na Morzu Południowochińskim, tysiące kilometrów od swojego terytorium. Oczywiście Stany Zjednoczone w tej sytuacji nazywają „niebezpiecznymi, prowokacyjnymi i niedopuszczalnymi” operacje sił powietrznych i marynarki wojennej Chin, chociaż ten obszar jest znacznie bliżej Chin niż Stanów Zjednoczonych.

    W Zatoce Perskiej w sierpniu doszło do niebezpiecznego zbliżenia okrętów USA i Iranu, gdy mała łódź patrolowa Republiki Islamskiej przechwyciła i odeskortowała amerykańskiego niszczyciela.

    Biały Dom w tym przypadku nazwał ten incydent „potworną prowokacją”.

    „Zdaje się, że nikt nie zadał sobie pytania, dlaczego nie uznano tego za prowokację ze strony Stanów Zjednoczonych — sterować uzbrojonym niszczycielem (wraz z innymi okrętami wojskowymi) sześć tysięcy mil od swojego terytorium i działać kilka mil od irańskiego wybrzeża” — zauważa autor.

    Według niego rząd USA i media powinny mieć świadomość, że inne kraje nie będą przyjmować tego typu posunięć Stanów Zjednoczonych jako przyjaznych. „Samolubne myślenie: «dobre z nas chłopaki, więc nic, co robimy, nie może być błędne czy prowokacyjne» jest krótkowzroczne i jednocześnie niebezpieczne” — podsumowuje autor.

    Zobacz również:

    The National Interest: Próby objęcia kontroli nad światem skazane są na fiasko
    „The National Interest”: minęła epoka amerykańskiej dominacji
    National Interest: Rosja postawiła na przywództwo na Morzu Czarnym
    Tagi:
    prowokacja, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz