10:12 16 Grudzień 2017
Warszawa+ 1°C
Moskwa+ 2°C
Na żywo
    Aleppo

    Spectator: Londyn musi zmienić politykę wobec Syrii, a nie krytykować Rosję

    © REUTERS/ Khalil Ashawi
    Światowa prasa
    Krótki link
    0 441

    Brytyjscy politycy ścigają się ze sobą w oskarżaniu Rosji i syryjskich władz o bombardowanie Aleppo, podczas gdy najlepszym rozwiązaniem dla Londynu byłoby zrezygnowanie ze sztampowej retoryki i pomoc uchodźcom, pisze Simon Jenkins w artykule dla „Spectator”.

    Dowódca Wojsk Lądowych USA w Europie Ben Hodges
    © AP Photo/ Pablo Martinez Monsivais
    — Brytyjskie władze rwą się do walki w Syrii. Tropiły „obowiązkowe paralele” z atakami Hitlera, głównie Andrew Mitchell, który porównał bombardowania Aleppo do bombardowań Guerniki w Hiszpanii podczas wojny domowej. Inni politycy domagali się „czynów, a nie słów” i uważali za niemożliwą „bezczynność”. – Dla współczesnego parlamentarzysty zawsze coś powinno się „dziać”, nawet tak głupiego, jak zestrzeliwanie rosyjskich samolotów – wyjaśnia autor. Minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Boris Johnson oświadczył, że należy wstrzymać ataki i pracować nad rozwiązaniem problemu, np. organizując „demonstracje pod rosyjską ambasadą”. „Pewnie Putin głośno śmiał się z tego”, pisze Jenkins.

    Tymczasem Wielka Brytania sama wniosła wystarczający wkład do syryjskiego piekła. Londyn pomógł USA w doprowadzeniu do  anarchii w sąsiednim Iraku, gdzie powstało i rozwijało się Państwo Islamskie. Następnie Zjednoczone Królestwo poparło i uzbroiło opozycję w 2012 roku podczas powstania skierowanego przeciwko syryjskiemu prezydentowi Baszarowi al-Asadowi. Zmusiło go to do szukania pomocy w Rosji, Iranie i u Hezbollahu.

    Sytuacja w Aleppo kolejny raz pokazała minusy bombardowań w warunkach miejskich. Bomby zamieniają zniszczone budynki z twierdze, mogą niszczyć domy i zabijać znajdujących się w nich ludzi, ale „jako broń strategiczna” są w zasadzie bezużyteczne przeciwko „żołnierzom-fanatykom z moździerzami i AK-47”, twierdzi Simon Jenkins.

    Lozanna. Rozmowy szefów resortów spraw zagranicznych w sprawie Syrii
    © REUTERS/ Jean-Christophe Bott/Pool
    Omawianie przez brytyjskich parlamentarzystów kwestii syryjskiej świadczy o „potędze próżności Blaira”, pomimo ruiny, do której ona doprowadziła. Wielka Brytania uczestniczyła w wojnach w Iraku, Afganistanie i Jugosławii, ale nie przyniosły one pokoju.

    Wszystkie kraje są zobowiązane do pomocy tym, którzy zostali doświadczeni przez wojnę. Ten obowiązek polega na tym, by pomagać ludziom, a nie zwiększać ich cierpienia. Zamiast angażować się w syryjski konflikt Wielka Brytania powinna „pocieszyć ofiary wojny” i pomóc uchodźcom. Na razie politycy apelują o „powstrzymanie rosyjskiej agresji”, ale zapominają, że Zjednoczone Królestwo, na znak poparcia dla USA, też bombarduje Syrię.

    — Lepiej nich brytyjscy politycy tracą czas na organizowanie pomocy, a nie na głośne spory, bicie w bębny i zrzucenie bomb – podkreśla Simon Jenkins.

    Zobacz również:

    Rosja dostarczy do Indii S-400
    DWN: Zachód przegra z powodu antyrosyjskiej histerii
    Polska zbuduje wraz z Ukrainą nowy śmigłowiec
    Tagi:
    wojna domowa, Syria, Wielka Brytania, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz