15:36 14 Grudzień 2018
Na żywo
    Newsweek

    Jak rozpętałem III wojnę światową

    Charles Krupa
    Światowa prasa
    Krótki link
    4771

    Świadome fałszowanie faktów przez zazwyczaj cieszących się zaufaniem dziennikarzy i media głównego nurtu może mieć daleko idące konsekwencje …

    Historia z pierwszej ręki

    Nazywam się Bill Moran, jestem byłym pisarzem i redaktorem waszyngtońskiej redakcji Sputnik News i jestem przeciętnie ambitnym 29-latkiem, który zawsze miał ukrytą nadzieję, aby zostać dziennikarzem — tak rozpoczyna się ta kuriozalna historia na Sputnik International.

    Kiedy z końcem lutego otrzymałem propozycję zostania internetowym pisarzem — w czasie, zanim świat stracił swoje wspólne fundamenty — było to spełnieniem marzeń.

    Było to czymś, na co ciężko pracowałem, nawet podczas moich dni wolnych, aby upewnić się, że prezentujemy tyle wysokiej jakości treści, ile to możliwe. Ta praca się opłaciła: zostałem weekendowym redaktorem w waszyngtońskim biurze w lipcu tego roku.

    W Dzień Kolumba popełniłem żenujący błąd. Zauważyłem serię wirusowych postów na Twitterze przypisujących słowa Sidney’a Blumenthala na temat skandalu Bengazi. Oryginalny dokument WikiLeaks, na który powoływał się oryginalny artykuł, był długi — 75 stron. Przejrzałem dokument w pośpiechu, ale nie przeczytałem wszystkiego.

    Byłem zbyt szybki i popełniłem błąd — błąd, którego się wstydzę. Wyszedłem na zewnątrz, żeby zapalić papierosa po zaplanowaniu naszych kont w mediach społecznościowych, zatrzymałem się w połowie drogi i pomyślałem: „dlaczego nikt inny nie podjął tego tematu?”. Przejrzałem jeszcze raz dokument, zrozumiałem mój błąd i przystąpiłem do usunięcia historii. Artykuł był na stronie od 15:23 do 15:42 czasu wschodniego i uzyskał 1061 odsłon przed usunięciem — chciałbym przeprosić weekendowych czytelników za ten błąd bez względu na to, jak niewinny by on nie był.

    Hillary Clinton i Donald Trump
    © REUTERS / Lucy Nicholson and Jim Urquhart
    Jestem teraz Władimirem Putinem. Tak przynajmniej wierzą Kurt Eichenwald i Newsweek, — podsumowuje Moran.

    Redaktor myli się tylko raz

    W rezultacie znany amerykański dziennikarz i pisarz, autor Newsweeka Kurt Eichenwald, oskarżył kandydata na prezydenta USA z Partii Republikańskiej Donalda Trumpa o to, że ten tańczy pod melodię Moskwy, opierając się na błędzie Morana.

    Błąd polegał na tym: redaktor Bill Moran zacytował tweet z listem najbliższego doradcy Clinton Sidney’a Blumenthal, który rzekomo przyznał odpowiedzialność byłej sekretarza stanu USA za śmierć Amerykanów w ataku terrorystycznym w libijskim Benghazi. W rzeczywistości słowa w cytacie nie należały do Blumenthala — doradca Clintona jedynie cytował wielostronicowy artykuł Newsweeka.

    Artykuł, który on opublikował, był na stronie zaledwie 19 minut i został przeczytany przez około tysiąc osób, ale to wystarczyło, aby zrodziła się nowa teoria spiskowa o „mackach Moskwy” w amerykańskich wyborach, bo w ślad za redaktorem na popularny tweet „kliknął” republikański kandydat na prezydenta Donald Trump.

    Tak jak Moran, Trump uwierzył popularnemu tweetowi i zacytował na spotkaniu ze zwolennikami wyimaginowane słowa Blumenthala. W ten sposób feralny tweet, w którym zostały zacytowane słowa z artykułu Eichenwalda, zwrócił na siebie uwagę amerykańskich mediów.

    Złowieszcze założenia

    Eichenwald zauważył, że Trump błędnie cytuje jego artykuł i postanowił wyjaśnić źródło tego błędu. Na popularny tweet nie zwrócił uwagi, za to zaciekawił go artykuł usunięty z serwisu Sputnik.

    Autor Newsweeka uznał, że wreszcie w jego posiadaniu znalazło się brakujące ogniwo w teorii spiskowej, jakoby Trump byłby „kandydatem Moskwy”, który powtarza tezy „rosyjskiej propagandy”, które pochodzą od rosyjskiego kierownictwa.

    Wkrótce na stronie internetowej Newsweeka pojawił się artykuł Eichenwalda z nagłówkiem: „Drogi Donaldzie Trumpie i Władimirze Putini, nie jestem Sidney’em Blumenthalem”. Dziennikarz doszedł do wniosku, że mowa o spisku politycznym, który ma swój początek w Rosji. Wnioski autora niezwłocznie potwierdziły anonimowe źródła w amerykańskiej administracji, które, jak jasno daje do zrozumienia dziennikarz, są ściśle związane z wywiadem. To właśnie amerykański wywiad wcześniej oskarżył Rosję o próbę wpływania na wynik wyborów w USA (Moskwa temu kategorycznie zaprzecza).

    — We wtorek skontaktowałem się z Eichenwaldem i redakcją Newsweeka, informując ich o konkretnych błędach w ich artykule i o prawdziwej historii. Skontaktowałem się również z Eichenwaldem poprzez Twittera, wyjaśniając szczegóły bardzo spokojnie, za co on zablokował moje konto, — powiedział Bill Moran.

    — Niektórzy dziennikarze budowali spekulacje odnośnie tego, że błędne cytowanie maila było po prostu błędem redaktora rosyjskiej agencji informacyjnej. Ale, jak powiedział urzędnik w rządzie bezpośrednio zaznajomiony z dochodzeniem amerykańskiej społeczności wywiadowczej dotyczącym rosyjskiej kampanii hakerskiej, który wypowiedział się pod warunkiem zachowania anonimowości, ta teoria jest absurdem, — pisze w artykule Eichenwald.

    Końce nie zeszły się

    Artykuł Newsweeka szeroko rozszedł się po internecie i od razu ściągnął na siebie krytykę braku jakichkolwiek dowodów na poparcie wniosków autorów. Wśród krytyków znalazła się wpływowa gazeta Washington Post, która zwykle w najmniejszym stopniu nie podważa teorii amerykańskiego wywiadu o „mackach Moskwy” w wyborach. W tym przypadku gazeta bez ogródek stwierdziła, że Eichenwald „co najmniej wprowadza w błąd”.

    Początkowo Washington Post zasugerował, że Trump po prostu cytował artykuł Sputnika nie orientując się w błędzie redaktora. „Jak Trump mógł dostać (tę informację)? On mógł dostać tajną wiadomość od agenta KGB przebranego za sprzedawcę hot dogów na stadionie. Być może oni potajemnie spotkali się po tym, jak Trump ręką dał ustalony sygnał. A może ktoś z jego doradców, który czyta Sputnika, zobaczył artykuł i powiedział: „Hej, Donald, spójrz!”, — sarkastycznie pisze gazeta.

    Później autor artykułu w Washington Post zgodził się z dziennikarzem popularnego portalu internetowego BuzzFeed Johnem Passantino, który ustalił, że Trump i redaktor Sputnika mogli przytoczyć ten sam błędny tweet, który szeroko rozszedł się po Internecie.

    — Napisałem 813 artykułów dla Sputnika, ale ta okoliczność, że popełniłem jeden błąd, została rozdmuchana do histerii przez celowo kłamliwy reportaż Newsweeka, do którego moje nazwisko będzie teraz zawsze przywiązane w wyszukiwarce Google”, — stwierdza Bill Moran w specjalnym artykule dla Sputnika.

    Według niego po tym, jak w mediach ucichnie fala publikacji na temat jego „postępku”, on zamierza udać się na długie wakacje.

    Zobacz również:

    Dlaczego Clinton nie może „znokautować” Trumpa?
    Zmowa milczenia w aferze mailowej Clinton
    WikiLeaks publikuje, a szef kampanii Clinton ma problemy
    Trump i Clinton odwiedzili Moskwę
    Tagi:
    Washington Post, Defense News, Sputnik, Donald Trump, Hillary Clinton, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz