Widgets Magazine
11:23 12 Listopad 2019
Premier Wielkiej Brytanii Theresa May

Times: Wielka Brytania podejrzewa Rosję o ingerencję w wewnętrzne sprawy kraju

© REUTERS / Peter Nicholls
Światowa prasa
Krótki link
Autor
19137
Subskrybuj nas na

Brytyjski rząd przeanalizuje ewentualne próby ingerowania przez Rosję w życie polityczne Zjednoczonego Królestwa – pisze w sobotę „Times”.

Protest przed budynkiem polskiego Sejmu
© REUTERS / Agencja Gazeta/Franciszek Mazur
Premier Theresa May w najbliższym czasie zwoła posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, na którym zostaną omówione działania Rosji wymierzone przeciwko Wielkiej Brytanii i jej sojusznikom oraz ewentualne środki zaradcze.

— Osiągnięto porozumienie o konieczności podjęcia działań przez rząd, aby zrozumieć, ocenić i zaplanować ewentualną odpowiedź na aktywność Rosji – powiedział wysoko postawiony urzędnik, cytowany przez „Times”.

Rozmówca gazety twierdzi, że Rosja rzekomo organizowała wymierzoną przeciwko Wielkiej Brytanii kampanię, z wykorzystaniem m.in. szpiegostwa, dezinformacji i ataków cybernetycznych. Jednak nie przedstawił on żadnych dowodów.

— Rosja przeprowadza kampanię propagandową i stosuje nietradycyjne metody prowadzenie wojny przeciwko Wielkiej Brytanii. Z takim oświadczeniem urzędnicy państwowi wystąpili po raz pierwszy. Moskwa stoi za działaniami, mającymi na celu osłabienie Wielkiej Brytanii poprzez szpiegostwo, dezinformację, ataki cybernetyczne i publikowanie fałszywych informacji, powiedział wysoko postawiony urzędnik Whitehallu  - pisze w sobotę gazeta.

Artykuł pojawił się następnego dnia po wystąpieniu prezydenta USA Baracka Obamy. Amerykański przywódca powiedział, że Rosja ingerowała w życie polityczne w Ameryce, ale nie podał żadnych dowodów udziału Moskwy w atakach cybernetycznych, zasłaniając się informacją niejawną. Obama bezpośrednio nie wysunął zarzutów pod adresem rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, dodając jedynie, że bez niego o niewielu sprawach decyduje się w kraju.

W październiku przedstawiciele służb wywiadowczych USA oświadczyli, że za atakami cybernetycznymi na systemy wyborcze kraju stali rosyjscy hakerzy. Później CIA przez media oskarżyła Rosję o włamanie się na serwery Partii Demokratycznej, aby pomóc Republikaninowi Donaldowi Trumpowi, który zwyciężył w wyborach prezydenckich 8 listopada. Jednocześnie FBI nie zgadza się z tymi wnioskami. 

Moskwa kategorycznie zaprzeczyła tym oskarżeniom, nazywając je bezpodstawnymi. Biały Dom przyznał, że w dzień wyborów nie odnotowano żadnej zwiększonej aktywności hakerów. Kongres zażądał od służb specjalnych ujawnienia wyników śledztwa, jednak tego nie zrobiono.

Rosyjski prezydent Władimir Putin oświadczył, że Rosja nie ma żadnego interesu w publikacji skradzionych danych, a histeria nakręcana jest po to, żeby odwrócić uwagę od ich treści, od istoty sprawy. Z kolei rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow uznał te oskarżenia za „absolutnie gołosłowne”, podkreślając, że „niczym nie zostały podparte, nie przedstawiono żadnych faktów”.

Zobacz również:

Rosja liczy na profesjonalną pomoc ONZ w Aleppo
Roman Giertych prognozuje: Będzie rozlew krwi
Ban Ki-moon: ONZ zawiodła Syryjczyków
Tagi:
propaganda, Theresa May, Wielka Brytania, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz