21:38 18 Listopad 2018
Na żywo
    Parada zwycięstwa na Placu Czerwonym 2016

    National Interest: Najwyższy czas przestać prowokować Rosję

    © Sputnik . Iliya Pitalev
    Światowa prasa
    Krótki link
    The National Interest
    11734

    Jeden z najbardziej poważnych kryzysów wśród tych, z jakimi ma do czynienia Zachód, polega na niebezpiecznym pogorszeniu się relacji z Rosją, która nadal jest krajem, jakiego w żaden sposób nie należy lekceważyć - pisze w artkule dla National Interest Robert W. Merry.

    Przy tym autor publikacji podkreśla, że większa część poczynań o charakterze prowokacyjnym wobec Rosji podejmowana była ze strony Unii Europejskiej, NATO i Stanów Zjednoczonych. Na przykład NATO — czyli sojusz wojskowy — rozszerzyło się do samych granic Rosji, rozmieściło elementy obrony przeciwrakietowej w Polsce i Rumunii, kokietowało Gruzję i Ukrainę, oferując im członkostwo, chociaż te kraje tradycyjnie należą do strefy wpływów Rosji.

    Stany Zjednoczone pomogły w obaleniu wybranego drogą demokracji prezydenta Ukrainy, gdyż rząd tego kraju skłaniał się w stronę Rosji. Gdy Rosja odpowiedziała na te kroki przyłączeniem Krymu, gdzie mieści się ważna strategicznie siedziba krajowej marynarki wojennej, i zapewniła poparcie wojskowe dla powstańców na wschodzie Ukrainy, którzy nie życzą sobie sojuszu z Zachodem, Stany Zjednoczone i Unia Europejska wprowadziły niszczycielskie sankcje gospodarcze.

    Chociaż wobec zachodniej opinii publicznej właśnie z prezydenta Władimira Putina uczyniono agresora i autokratę dążącego do zagarnięcia cudzych terytoriów, jest on tylko jednym przedstawicielem władzy. Na Kremlu jest mnóstwo przedstawicieli elit, którzy uważają, że ich kraj jest blokowany przez Zachód, i gotowi są do obrony, nawet jeśli ta obrona oznaczać będzie wojnę — pisze autor publikacji.

    Taka wojna, której prawdopodobieństwa nie można wykluczać, stanie się katastrofą dla Stanów Zjednoczonych i Zachodu. Dla Stanów Zjednoczonych — gdyż odciągnie na siebie uwagę i zasoby Waszyngtonu od poważniejszych zagrożeń strategicznych, w pierwszej kolejności ze strony ugrupowania terrorystycznego Państwo Islamskie na Bliskim Wschodzie i nasilenia się wpływu Chin w Azji. Dla Unii Europejskiej stanie się ona zagrożeniem w pierwszej kolejności dla państw wschodnioeuropejskich.

    Tym niemniej ze wszystkich kandydatów w wyborach 2016 roku tylko Donald Trump zaakceptował politykę, której celem jest wstrzymanie prowokacyjnego posuwania się Zachodu w kierunku Wschodu, a także łagodzenie napięć w relacjach z Rosją oraz próba zbadania, na czym polegają autentyczne zamiary Moskwy.

    Po pierwsze, zdaniem autora artykułu, Donald Trump powinien rozpocząć od kwestii Ukrainy, która ma olbrzymie znaczenie strategiczne dla Rosji, natomiast jej znaczenie dla Stanów Zjednoczonych jest znikomo małe. Nie wolno było pozwolić na to, aby domniemane „zaanektowanie" Krymu spowodowało pogorszenie się relacji między Moskwą a Waszyngtonem, gdyż półwysep sztucznie został włączony do składu Ukrainy przez Nikitę Chruszczowa. Ponadto, blisko 1,5 miliona spośród 2,3 milionów mieszkańców półwyspu stanowią etniczni Rosjanie. Dlatego Stany Zjednoczone powinny zaakceptować to jako fakt dokonany i odwołać sankcje.

    Po drugie, prezydent Stanów Zjednoczonych powinien zapewnić Rosji gwarancje tego, że Zachód nie ma żadnych zapędów co do Ukrainy, Gruzji, Mołdawii, Białorusi czy też, skoro o tym mowa, jakiegokolwiek innego kraju związanego z prawosławną tradycją. Żadnych zapędów w tym, co dotyczyłoby NATO.

    Po trzecie, prezydent Stanów Zjednoczonych powinien także przestać nalegać na dymisję prezydenta Syrii Baszara Asada. Wrogiem bowiem jest ISIS, nie zaś Asad.

    Nareszcie, relacje rosyjsko-chińskie nie leżą w interesie Stanów Zjednoczonych. Chiny są krajem dysponującym największym potencjałem po to, aby rzucić wyzwanie roli odgrywanej przez Stany Zjednoczone na świecie i wyprzeć Waszyngton z Azji z powrotem do granic Hawajów. W przypadku nasilenia się napięć w relacjach amerykańsko-chińskich, co wydaje się jak najbardziej prawdopodobne, dla Stanów Zjednoczonych będzie skrajnie nierozsądne, a nawet głupie utrzymywanie złych relacji również z Rosją. 

    Tak więc, konkluduje autor, Zachód powinien dać szansę dyplomacji. Konieczne jest położenie kresu zachodnim prowokacjom, zapewnienie Rosji przestrzeni, w której może ona odetchnąć z ulgą. Po tym Zachód może w rzeczywistości zorientować się w tym, w jakiej mierze Moskwa realizuje politykę ekspansjonistyczną.  

    Zobacz również:

    WIDEO: Pierwsze fragmenty TU-154 zostały wydobyte z wody
    Europa nie brunatnieje, Europa mądrzeje
    Bild: Jak Rosja i USA mogą rozstrzygnąć kwestię Krymu
    Dwumiesięczny niedźwiedź polarny zwiedza "Nowy świat"
    Politolog: Kijów opracowuje scenariusze życia bez Donbasu
    Tagi:
    agresja, bazy NATO, NATO, Donald Trump, Władimir Putin, Chiny, Krym, Ukraina, UE, Rosja, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz