Warszawa+ 17°C
Moskwa+ 15°C
Na żywo
    Amerykańska technika wojenna w Polsce, operacja Atlantic Resolve

    BV: Brygada pancerna USA w Polsce to zapowiedź „restartu zimnej wojny"

    © AP Photo / Czarek Sokolowski
    Światowa prasa
    Krótki link
    Boulevard Voltaire
    101026

    Niedawno do Polski przybyła pierwsza grupa wojskowych amerykańskiej brygady pancernej, którzy w ramach wzmacniania wschodniej flanki NATO będą stale stacjonować w regionie - informuje francuski Boulevard Voltaire.

    I chociaż na Zachodzie niektórzy krytykują podobny „restart zimnej wojny" ze strony sojuszu, to gazeta jest przekonana, że wraz z dojściem do władzy w USA Donalda Trumpa nie powinien on przeszkodzić potencjalnemu zbliżeniu Moskwy i Waszyngtonu.

    Niedawno w Polsce odbyła się uroczysta ceremonia z okazji przybycia pierwszej grupy amerykańskich żołnierzy z ogólnego kontyngentu wojskowego liczącego 4500 osób, który wzmocni „flankę wschodnią" NATO — pisze Boulevard Voltaire.

    W ciągu najbliższych tygodni amerykańscy żołnierze zajmą swoje pozycje razem z techniką wojskową, która składa się z około 250 czołgów bojowych, bojowych wozów piechoty Bradley oraz samobieżnych haubic Paladin, a także śmigłowców transportowych i wojskowych. Dość symboliczne jest to, że zaakcentuje to „powrót amerykańskich czołgów bojowych do Europy", które od kwietnia 2013 roku nie miały stałych baz w regionie — podkreśla portal informacyjny.

    Oprócz brygady pancernej USA, która będzie stale obecna na terytorium Europy Wschodniej i państw bałtyckich, jak postanowiono na ostatnim szczycie NATO, do Polski, Litwy, Łotwy i Estonii zostaną skierowane cztery wielonarodowe bataliony, liczące po 1000 żołnierzy. W koordynacji działań wojskowych różnych państw będzie uczestniczyć wiele krajów członkowskich sojuszu, między innymi Niemcy, Wielka Brytania, Kanada i Francja.

    Zresztą w Europie Zachodniej często można usłyszeć krytyczne opinie nt. tego natowskiego „restartu zimnej wojny". Jednak jak uważa francuski portal, wojska sojuszu w byłych krajach ZSRR, rozmieszczone tam jako gwarancja obrony przed rosyjską agresją, nie stanowią zagrożenia wojskowego dla Moskwy, która sama umieszcza o wiele większe siły przy swoich zachodnich granicach. Tak więc wręcz na odwrót: nawet nieznaczne wzmocnienie narażonych na atak państw Europy Wschodniej i państw bałtyckich znacznie zwiększy ich obronność.

    Oczywiście Rosja to nie Związek Radziecki, „chociaż jej obecny prezydent służył w KGB, a ona sama (Rosja — red.) propaguje rewizjonizm" odnośnie swojej komunistycznej historii. Jednak obecnie bardzo znamienne jest to, że nawet te państwa, które opowiadają się przeciwko antyrosyjskim sankcjom i utrzymują dość dobre stosunki z Moskwą, takie jak Bułgaria, Węgry i Słowacja, bynajmniej nie sprzeciwiają się obecności wojsk NATO w regionie.

    Ostatecznie USA nie narzucają (dyslokacji — red.) swoich żołnierzy — Europa Wschodnia sama prosi o ich obecność od końca lat 90.

    „I pomimo rosyjskich oświadczeń nie ma żadnej przyczyny, w związku z którą wraz z dojściem do władzy Donalda Trumpa ta obecność przeszkodziłaby rosyjsko-amerykańskiemu zbliżeniu w takich tematach jak Syria" — przekonuje Boulevard Voltaire.

    Zobacz również:

    Trump wyjawił prawdziwe przeznaczenie swojego konta na Twitterze
    Mikser: Estonia oczekuje od Dumy kroków ws. ratyfikacji traktatów granicznych
    Krymskie władze zapraszają Le Pen na półwysep
    USA rozpoczęły przerzut niewidocznych myśliwców F-35 do Japonii
    Macierewicz o rosyjskich zakusach i amerykańskiej gwarancji bezpieczeństwa
    Tagi:
    armia, wojsko, operacja Atlantic Resolve, NATO, Donald Trump, Władimir Putin, kraje bałtyckie, USA, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz