09:58 23 Kwiecień 2017
Na żywo
    Generał Hrycak jest znany z tego, że zobaczył „rękę Moskwy” nawet w prognozie pogody

    „Ręka Moskwy” dosięgła mniejszości narodowych na Ukrainie?

    © Sputnik. Ilya Pitalev
    Światowa prasa
    Krótki link
    111436442

    Szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Wasyl Hrycak oświadczył, że autonomiczne nastroje wśród niektórych mniejszości narodowych są wynikiem wywrotowych działań z zewnątrz, a nie reakcją na przymusową ukrainizację, pisze „Rossijskaja Gazieta”.

    — Strona rosyjska nie porzuca idei federalizacji Ukrainy i w celu rozpowszechnienia autonomicznych nastrojów próbuje wykorzystać czynniki etniczne na zachodzie i południowym zachodzie Ukrainy – powiedział Hrycak na konferencji poświęconej bezpieczeństwu w Kijowskim Uniwersytecie Narodowym.

    Według jego słów największe zaniepokojenie służb wywołują stowarzyszenia weteranów, społeczności Rumunów, Bułgarów, Gagauzów i „grupa etniczna” Rusinów. Hrycak poinformował też, że SBU przeprowadza przeszukania wśród przedstawicieli mniejszości narodowych. Dotychczas przeprowadzono ich ponad dwadzieścia.

    Generał Hrycak jest znany z tego, że zobaczył „rękę Moskwy” nawet w prognozie pogody, pisze „Rossijskaja Gazieta”. Jednak konieczność jasnego określenia swojej tożsamości narodowej mniejszości zgłaszały już przed 2014 rokiem. Separatyzm nie ma tu nic do rzeczy.

    W 2006 roku Komisja ds. Likwidacji Wszelkich Form Dyskryminacji Rasowej ONZ rekomendowała rządowi Ukrainy, by uznał Rusinów za odrębny naród, różniący się od Ukraińców, i nadał im prawa mniejszości narodowej. Dziesiątki tysięcy Rusinów z Zakarpacia domaga się od Kijowa, aby uznał ich za naród, począwszy od 1991 roku. Ostatnią petycję Petro Poroszenko  otrzymał od tej społeczności w grudniu 2016 roku.

    Nie mniej dziwne wydaje się ogłoszenie ukraińskich Gagauzów „separatystami” oraz zamieszkujących wraz z nimi w odwodzie odeskim Bułgarów. Nawiasem mówiąc, w 1994 roku Gagauzom nadano autonomię w ramach Mołdawii. Być może za „rosyjski wpływ” na te diaspory Hrycak uważa znany fakt: w rejonach zamieszkiwanych przez Gagauzów i Bułgarów w latach 2014-2015 przeszkadzano w mobilizacji mężczyzn do „strefy ATO”. Towarzyszyły temu masowe protesty i blokowanie komisji wojskowych.

    Z kolei stawianie Węgrów w jednym rzędzie z antyukraińskimi „federalistami” powinno zwrócić uwagę ministra spraw zagranicznych Węgier Pétera Szijjártó. Dwa miesiące temu, po wniesieniu na rozpatrzenie przez Radę Najwyższą projektu ustawy „O języku państwowym”, Budapeszt już sygnalizował Kijowowi, że nie będzie tolerować naruszania praw mniejszości węgierskiej odnośnie języka i edukacji.

    Wreszcie, wspominając słowo „federalizacja” w negatywnym kontekście, Hrycak znalazł się w dwuznacznej sytuacji wobec Waszyngtonu. Szef SBU zapomniał, że o potrzebie realnej federalizacji Ukrainy mówił w grudniu 2015 roku z trybuny Rady Najwyższej ówczesny wiceprezydent USA Joe Biden. Z jego ust słowo „federalizacja” nie brzmiało jak przestępstwo, pisze „Rossijskaja Gazieta”.

    Zobacz również:

    Zamrożenie stosunków Rosja-NATO było bezproduktywne
    Łukaszenka wie, jak nie dopuścić do rewolucji
    „Kijowowi sytuacja całkowicie wymknęła się spod kontroli"
    Tagi:
    mniejszości narodowe, Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), Wasyl Hrycak, Rosja, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz