22:23 19 Sierpień 2017
Warszawa+ 17°C
Moskwa+ 23°C
Na żywo
    Wrak samolotu Тu-154 na lotnisku w Smoleńsku

    Polska wojna na słowa

    © Sputnik. Oleg Miniejew
    Światowa prasa
    Krótki link
    Frankfurter Allgemeine Zeitung
    4923234

    Podczas gdy partia przewodniczącego Rady Europejskiej, jak wynika z sondaży, radzi sobie coraz lepiej, Jarosław Kaczyński próbuje ją zdyskredytować, odwołując się do teorii spiskowych przy udziale Ministerstwa Sprawiedliwości.

    Obecnie w Polsce w tym samym czasie dzieją się dwie rzeczy. Po pierwsze, rządzący narodowi konserwatyści na czele z Jarosławem Kaczyńskim po raz pierwszy od czasu objęcia władzy pod koniec 2015 roku — według sondaży — zajęli obroną pozycję. Po drugie, od końca marca znowu wyciągnęli ciężką artylerię w polskiej wojnie na słowa, a mianowicie historię zabójstwa prezydenta Lecha Kaczyńskiego (brata bliźniaka Jarosława Kaczyńskiego) w sprowokowanej przez Moskwę katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem w kwietniu 2010 roku. Jeśli wierzyć domysłom, Moskwa stoi za tym „przestępstwem”, a poprzedni polski rząd z premierem Donaldem Tuskiem, dziś przewodniczącym Rady Europejskiej, krył Moskwę. Ta narracja jest ważna dla Jarosława Kaczyńskiego: jeśli znajdzie zwolenników, Tusk prawdopodobnie nie usunie z urzędu prezydenta w 2020 roku protegowanego Kaczyńskiego Andrzeja Dudę.

    Grzegorz Schetyna
    © AP Photo/ Virginia Mayo
    Dyskredytacja Tuska stopniowo nabiera tempa. Pod koniec marca jeden z najbliższych współpracowników Kaczyńskiego, minister obrony Antoni Macierewicz, oskarżył byłego premiera o niedopełnienie swoich obowiązków, gdy po katastrofie samolotu prezydenckiego w 2010 roku przekazał śledztwo stronie rosyjskiej. Za taką „zdradę dyplomatyczną” Tuskowi może grozić do dziesięciu lat pozbawienia wolności.

    W poniedziałek prokuratura oskarżyła dwóch rosyjskich kontrolerów ruchu lotniczego, którzy pełnili wówczas dyżur na wieży, o „umyślne prowokowanie katastrofy”. Kolejna, trzecia osoba była w to zamieszana. Prokuratura choć nie mówi o swoich dowodach, ale robi aluzje, powołując się na rozmowy z rosyjskim centrum zarządzania lotami. Uznanie ich winy jest bezpośrednim atakiem na Moskwę. Świadczy on o aspiracjach polskiej prawicy do bycia jedyną siła w Europie, która jeszcze stawia opór wobec rosyjskiego zastraszania.

    Nie da się zaprzeczyć, że samolot z prezydentem na pokładzie w ogóle nie powinien próbować lądować w gęstej mgle. O to, że doszło do tego, rosyjscy i polscy śledczy oskarżyli głównie pilotów. W świetle tych bezprawnych działań obwiniono ich o spowodowanie katastrofy, w której zginęło 96 osób. Ale już wówczas Warszawa napomykała o zaniedbaniu ze strony kontrolerów ruchu lotniczego, którzy nie zamknęli lotniska.

    Jednak po tym, jak minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro dał wolną rękę prokuraturze, warszawscy śledczy nagle dostrzegli winę rosyjskich kontrolerów. Obie okoliczności – oskarżenie Turska o zdradę i obwinienie rosyjskich kontrolerów – wpisują się w scenariusz, który narodowi konserwatyści napisali zanim doszli do władzy. W kwietniu 2015 roku „grupa robacza” pod kierownictwem obecnego ministra obrony Macierewicza przedstawiła „raport” sporządzony przy udziale rzekomo światowej sławy ekspertów. W raporcie stwierdzono, że przedstawianie katastrofy jako nieszczęśliwego wypadku opiera się na systematycznym kłamstwach i manipulacjach. Prawda jest taka, że prezydent Kaczyński swoją niezachwianą polityką stwarzał tak duże zagrożenie dla nowej moskiewskiej ekspansji, że musiał umrzeć.

    Wnioski: „władze Federacji Rosyjskiej były głównymi strategami i wykonawcami tej zbrodni, ale liberalny rząd Tuska, który w tym czasie był zaciekłym oponentem Kaczyńskiego, „poparł okrutne rosyjskie działania”. W opisie „zabójstwa”, który zawarto w „ekspertyzie”, mowa jest o tym, że kontrolerzy na polecenie z góry nie przeszkodzili błędnemu i fatalnemu w skutkach lądowaniu samolotu prezydenckiego. Oskarżenia pod adresem kontrolerów i Tuska teraz wpisują się w scenariusz partii Kaczyńskiego. Ale na czym się opierają, dowiemy się po tym, jak śledczy ujawnią dowody.

    Według najnowszego sondażu coraz więcej Polaków skłania się ku teorii nieszczęśliwego wypadku – 51%. W 2015 roku za tą wersją opowiadało się 46,5 % badanych. Jedynie 14% wierzy w zamach. Tymczasem Platforma Obywatelska Donalda Tuska od przegranej w wyborach dwa lata temu zmniejszyła przepaść dzielącą ją od PiS z 14 do 1%. Kaczyński musi dołożyć starań, a do dzieła powinna wkroczyć prokuratura.

    Zobacz również:

    Syria przy wsparciu Rosji będzie bronić się przed atakami USA
    Na południu Izraela eksplodowała rakieta wystrzelona z Synaju
    W Egipcie wprowadzono stan wyjątkowy
    Tagi:
    katastrofa smoleńska, Jarosław Kaczyński, Donald Tusk, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz