03:00 15 Grudzień 2018
Na żywo
    Flagi USA

    The Nation: USA powinny bać się nie Rosji, ale siebie

    © Sputnik . Vladimir Astapkovich
    Światowa prasa
    Krótki link
    The Nation
    6532

    USA powinny obawiać się nie Rosji, ale samych siebie, ponieważ coraz bardziej przypominają swojego dawnego przeciwnika, Związek Radziecki, przy czym z najgorszej strony – pisze amerykański historyk, pułkownik sił lotniczych Stanów Zjednoczonych w spoczynku William J. Astore w „The Nation”.

    Wspomina stary artykuł w „The Atlantic” z 2001  roku, którego autor głosił „koniec Rosji” i pisał o „nieodwracalnym ruchu wielkiego niegdyś mocarstwa” w stronę katastrofy społecznej i utraty strategicznego znaczenia. 

    Według słów Astore’a, po 16 latach stało się jasne, że autor pospieszył się z wyrokiem wydanym Rosji. W tej chwili Rosja ma sporo problemów, ale na poziomie geopolitycznym nie ma mowy o żadnym „końcu Rosji” – zauważa autor. 

    Za to USA przeciwnie, stopniowo zamieniają się w naród, dla którego charakterystyczny jest „nieodwracalny upadek”. 

    „USA rzeczywiście mają radziecki problem, a teraz nie mówię o licznych oskarżeniach ze strony Waszyngtonu” – pisze Astore mając na myśli próby amerykańskich urzędników wyjawić jakieś związki administracji Donalda Trumpa z Moskwą. – „Rzeczywiste «czerwone zagrożenie» dla Ameryki tkwi w niej samej”. 

    Chińska sztabka złota w formie buta
    © Fotolia / Naaimzerox2
    Astore oświadcza, że w 1986 roku, będąc amerykańskim żołnierzem, był obecny na tajnym briefingu poświęcony kwestii ZSRR. Zapamiętał, co mówiono mu o tym kraju: to głęboko autorytarne państwo, w którym stale śledzi się obywateli, a gospodarka uzależniona jest od sprzedaży broni na całym świecie. 

    Związek Radziecki został przedstawiony na briefingu jak imperialne państwo, które dąży do przewagi jądrowej i prześladuje dysydentów i przeciwników swojej polityki. Powszechne lokalne problemy są ukrywane, a pogłębiają się przez problemy polityki zagranicznej, m.in. poprzez wojnę w Afganistanie. Poza tym, niektóre państwa, aktywnie wykorzystujące zasoby Związku Radzieckiego, mało dawały w zamian. 

    Wszystkie te problemy Związku Radzieckiego w 1986 roku zbyt mocno przypominają to, co w tej chwili dzieje się w USA, stwierdza Astore. 

    Podaje szereg przykladów: wspomina na przykład, że w państwie działa 17 służb specjalnych,  na które rocznie wydaje się 80 miliardów dolarów z budżetu. 

    Prezydent USA Donald Trump
    © AFP 2018 / Mandel Ngan
    Poza tym, gospodarka Stanów Zjednoczonych zależy od eksportu broni, a główny powód niedawnej wizyty Donalda Trumpa w Arabii Saudyjskiej to transakcja na sprzedaż broni o wartości 110 miliardów dolarów. Na wielką modernizację arsenału broni jądrowej Waszyngton zamierza wydać około biliona dolarów w ciągu najbliższych 30-35 lat.

    USA również nazywane są „nieoficjalnym imperium”. Nieoficjalnym dlatego, że nie są imperium w dosłownym tego słowa znaczeniu, w takim, jak to słowo stosuje się do określenia terytorium Rzymian i Brytyjczyków. Ale w tym, że USA mają około 800 baz wojskowych na całym świecie, a amerykańskie służby specjalne codziennie działają w ponad 130 państwach świata, nie ma nic „nieoficjalnego” – podkreśla autor. 

    Problemów wewnętrzych USA też mają pełno: na skutek zatrucia opiatami rocznie umiera 30 tysięcy osób, w miastach typu Michigan albo Nowy Orlean stale dochodzi do zatruć ołowiem, wydobycie gazu łupkowego prowadzi do trzęsień ziemi w Oklahomie i Ohio, a administracja prezydenta atale redukuje wysokość odszkodowań dla mieszkańców.

    I tylko po rozwiązaniu tych oraz innych problemów USA będą mogły pozbyć sie swojego „realnego rosyjskiego problemu” – podsumowuje William J. Astore. 

    Zobacz również:

    Izraelski minister zachęca Rosję do wyprzedzenia USA
    Mark Zuckerberg - następny prezydent USA?
    Rosyjski wywiad: USA szukają pretekstu do zaostrzenia sankcji
    Tagi:
    Wiliam J. Astore, ZSRR, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz