10:24 20 Listopad 2019
Flagi Rosji i USA

Rośnie ryzyko wojny między Rosją a USA

© Fotolia / KLimAx Foto
Światowa prasa
Krótki link
Autor
23976
Subskrybuj nas na

Walka o wpływy w Syrii między Waszyngtonem a Moskwą po zakończeniu działań zbrojnych w tym kraju zwiększa ryzyko bezpośredniej konfrontacji na linii Rosja – USA.

- Ostatnie wydarzenia przypominają wojnę zastępczą między tymi supermocarstwami tuż przed zakończeniem zimnej wojny, ale z dodatkowymi elementami ryzyka, bo przyjęte zasady i formalne kanały komunikacji w dużej mierze nie mają już zastosowania — pisze „The Guardian".

— Powstało wrażenie nieubłaganie rosnącego napięcia i zagrożeń wzdłuż granicy między Wschodem a Zachodem. Przy czym sytuacja, gdy każdy błąd może doprowadzić do bezpośredniej konfrontacji, staje się kwestią czasu — podkreśla dziennik.

Najbardziej niebezpiecznym miejsce pozostaje Syrii, bo wojna już niedługo zakończy się. Rozmowy na temat podziału tego państwa, nowych granic, autonomicznych regionów ucichły. Najwidoczniej teraz zacznie się walka między międzynarodowymi graczami o dominujące wpływy w regionie.

Rosyjskie cele w Syrii były jasne od samego początku. — Rosja dąży do zachowania Syrii w całości. Dla Rosji Irak i Libia są przykładem tego, czego Syria przy odpowiednim wsparciu powinna uniknąć. Lojalność Rosji względem Asada została zabezpieczona, bo to jedyny człowiek, który jest w stanie zachować jedność Syrii — ocenia brytyjska gazeta.

W przeciwieństwie do Moskwy, stanowisko Waszyngtonu — delikatnie mówiąc — jest niekonsekwentne. Za prezydentury Baracka Obamy Stany Zjednoczone wspierały różne ugrupowania opozycyjne i naciskały na dymisję Asada, jako wstępny warunek każdego rozwiązania konfliktu.

Prezydent Rosji Władimir Putin
© Sputnik . Alexei Druzhinin
Wielu wierzyło, że dojście do władzy Donalda Trumpa będzie oznaczać gwałtowny zwrot w amerykańskiej polityce wobec Syrii. — Z jednej strony jego wiara w normalizację stosunków z Rosją dopuszczała możliwość skoordynowanego porozumienia. Z drugiej strony Trump obiecał, że USA nie będą ingerować w obce wojny — pisze „The Guardian".

W rzeczywistości zmiany nie nastąpiły. Nie rozpoczęto zbliżenia z Moskwą z powodu antyrosyjskiego zamieszania w Waszyngtonie. Początkowo Trump zdecydował się — lub namówiono go do tego — na realizację zaproponowanej przez Obamę czerwonej linii. Następnie wydał rozkaz bombardowania syryjskiego lotniska po ataku chemicznym w Idlibie. Stany Zjednoczone nadal wspierają ugrupowania rebeliantów do takiego stopnia, że amerykańscy wojskowi pozwolili sobie na zestrzelenie samolotu syryjskich sił rządowych. W tym przypadku mamy do czynienia przynajmniej z wysyłaniem niejednoznacznych sygnałów.

- Rosnące napięcie można wyjaśnić zamieszaniem w amerykańskiej administracji, w której wiele stanowisk nie obsadzono, a wrogość wobec Trumpa nie maleje. Drugim powodem może być przekonanie — zarówno Waszyngtonu, jak i Moskwy — że koniec faktycznie jest bliski i że Rosja zachowa lub wzmocni swoje wpływy, podczas gdy Stany Zjednoczone muszą określić swoje zamiary. Inne wyjaśnienie — głęboka i niebezpieczna wrogość Trumpa wobec Iranu — sugeruje dziennik.

Żadne z powyższych nie jest szczególnie pocieszające. Może jedynie to, że konsekwencja Rosji jest łatwa do odczytania. Ale ostateczna faza konfliktu w Syrii może być niebezpieczna, bo amerykańsko-rosyjska rywalizacja o wpływy w warunkach pokoju zwiększa ryzyko przypadkowego konfliktu, twierdzi „The Guardian".    

Zobacz również:

Rosja porzuca nadzieje na normalizację stosunków z USA
Ławrow: Rosja czeka na wyjaśnienia USA
Rosja zrywa współpracę z USA w Syrii
Tagi:
The Guardian, Donald Trump, Barack Obama, Waszyngton, Syria, USA, Rosja, Moskwa
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz