Widgets Magazine
21:42 23 Lipiec 2019
W niemieckie wybory ingerują nie „rosyjscy hakerzy”, a ekstremiści z USA

USA Today: W niemieckie wybory ingerują nie „rosyjscy hakerzy”, a ekstremiści z USA

© AFP 2019 / Odd Andersen
Światowa prasa
Krótki link
USA Today
7341

Wpływ na wynik wyborów w Niemczech próbują wywrzeć nie „rosyjscy hakerzy”, a amerykańscy prawicowcy, pisze „USA Today”. Co więcej, niektórzy eksperci uważają, że Kreml w zasadzie nie widzi sensu, aby ingerować w te wybory, bo nie bierze w nich udziału ani jeden proputinowski kandydat.

Stowarzyszenie trolli i ekstremistów aligatorów próbuje wywrzeć wpływ na wynik wyborów w Niemczech, ale – jak twierdzą analitycy – Rosja nie ma z tym nic wspólnego. Faktycznie za rozpowszechnianiem różnych propagandowych materiałów w internecie stoją radykalni prawicowcy z USA.

Informacja na ten temat pojawiła się niecały tydzień przed wyborami, które prawdopodobnie wygra obecna kanclerz Angela Merkel, pisze USA Today.

— Jak dotąd nie udało nam się wyjawić żadnej szczególnej aktywności Rosjan – powiedział Simon Hegelich, profesor z Uniwersytetu Technicznego w Monachium. Po przeanalizowaniu 300 mln postów na Twitterze profesor odkrył, że bardzo wiele wiadomości z hasztagiem #AltRight jest wysyłanych  z Niemiec.

— Wiele z tych wiadomości (…) można powiązać ze sobą albo przynajmniej można mówić o tym, że (ich autorzy) inspirowali się ruchem radykalnej prawicy w USA – dodał Hegelich.

Wielu prawicowców stara się oczernić czołowych kandydatów w wyborach. Odnosi się to zarówno do Merkel, jak i jej rywala, kandydata Socjaldemokratycznej Partii Niemiec Martina Schulza. Wiele z tych wiadomości pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, dlatego wydaje się, że prawicowcy w Niemczech i Ameryce chcą wywrzeć wpływ na niemieckich wyborców. Według Hegelicha niektóre z tych wiadomości mogą być powiązane z „rosyjską ingerencją”, ale jest to bardzo trudne do udowodnienia.

Zdaniem części ekspertów prawicowa Alternatywa dla Niemiec w zasadzie nie ma szans na zwycięstwo w wyborach, ale, jeśli ta partia nadal będzie wywierać presję na elity, w pewnym momencie sytuacja może ulec zmianie.

Sandro Gaycken, szef Instytutu Społeczeństwa Cyfrowego uważa, że prawicowcy próbują ingerować w dyskusje na temat wyborów na różnych portalach społecznościowych. Na przykład, zwykłym niemieckim użytkownikom, którzy szukają grup, aby podyskutować o polityce, automatycznie rekomenduje się skrajnie prawicowe partie pokroju Alternatywy dla Niemiec, której przedstawiciele – zgodnie z oczekiwaniami – po raz pierwszy zasiądą w parlamencie.

— To faktycznie dziwne – twierdzi Gaycken. – Facebook uważa, że nie jest to możliwe, bo użytkownicy powinni otrzymać rekomendacje w oparciu o to, kogo mają w przyjaciołach, do jakich grup należą i co im się podoba. Jednak wszyscy w Niemczech widzą te rekomendacje – dodał. Jak podkreślił, „nie zauważył tu żadnych śladów Rosjan”.

Zdaniem szefa Centrum Bezpieczeństwa Europejskiego Marka Galeottiego dość trudno określić stopień bezradności Niemców wobec hakerów i trolli związanych z Rosją. Ponadto ingerencja ze strony Moskwy nie ma żadnego sensu, bo w wyborach nie uczestniczy „proputinowski kandydat”.

— Prawdopodobieństwo jakiejkolwiek interwencji jest niewielkie, bo jakikolwiek poważny wpływ na wyniki wyborów jedynie wzmocni pozycję Berlina w stosunku do Moskwy – powiedział Galeotti. Nie do końca się z nim zgadza politolog Joerg Forbrig.

— Wydaje mi się, że niektórych działań Rosjan po prostu nie zauważamy. W przeszłości obserwowaliśmy systematyczną i bardzo umiejętną kampanię informacyjną nacelowaną na ludność rosyjskojęzyczną w Niemczech. Po raz pierwszy została przeprowadzona podczas wyborów w Berlinie w ubiegłym roku – powiedział Forbrig. Jak dodał, Rosja może wspierać Alternatywę dla Niemiec w taki sposób, który nikomu nie jest znany.

Niemniej jednak, zdaniem politologa, niemieckie wybory nie są zbyt podatne na postronną ingerencję z trzech powodów. Po pierwsze, z powodu „rosyjskiej ingerencji” w wybory w Stanach Zjednoczonych i Francji wyborcy byli w pogotowiu. Po drugie, dzięki systemowi wielopartyjnemu w Niemczech dość trudno przewidzieć konsekwencje kampanii informacyjnej. Po trzecie, niemieckie media — według  Forbriga — „są bardziej zrównoważone i spokojne”.

— Ponadto gdyby Rosjanie posiadali jakieś kompromitujące materiały na Merkel lub kogoś innego, już by je opublikowali – podsumowała ekspertka ds. prawnych i społecznych krajów postradzieckich Melissa Hooper.

Zobacz również:

Huraganów w tym roku będzie jeszcze więcej
W Czarnobylskiej elektrowni atomowej zabrakło miejsca na odpady jądrowe
Nadija Sawczenko porzuciła wizerunek seksbomby
Tagi:
wybory, Martin Schulz, Angela Merkel, Niemcy, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz