05:57 08 Grudzień 2019
Rosyjskie wojska w Syrii

Times: Bliski Wschód dla Rosji to nie tylko możliwość poszczękania orężem

© Sputnik . Ministry of defence of the Russian Federation
Światowa prasa
Krótki link
Autor
6255
Subskrybuj nas na

Choć Rosja odgrywa coraz większą rolę na Bliskim Wschodzie, to patrzy z perspektywy krótkoterminowej i nie myśli strategicznie - pisze w The Times Michael Burleigh. Zdaniem autora Moskwa dąży wyłącznie do osiągnięcia korzyści finansowej ze sprzedaży broni i wzrostu cen ropy.

Prezydent Putin i minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow kontrolują wszystko, co dzieje się w regionie, ale co istotniejsze, wszyscy poważni gracze tacy jak Arabia Saudyjska, Izrael, Iran i Egipt, zawsze liczą się ze zdaniem Moskwy.

„Do czego Rosja dąży i czy Zachód powinien się niepokoić?" — zadaje sobie pytanie Burleigh.

Zdaniem autora celem Putina jest zrównoważenie działań prowadzonych przez Zachód w regionie w celu udaremnienia niebezpiecznych dla rosyjskiego lidera powstań narodowych, jakie miały miejsce w czasie „arabskiej wiosny".

Mimo tego, że w krajach bałtyckich, Gruzji i na Ukrainie Rosja odgrywa „destrukcyjną" rolę, na Bliskim Wschodzie stabilizuje sytuację, występując przeciwko zagranicznej ingerencji i wewnętrznych zamieszek — przyznaje autor. Rosja chce ponadto udaremnić powrót do kraju około 3200 dżihadystów walczących po stronie PI.

W ostatnich latach w regionie wydarzyło się bardzo wiele, nie wyłączając zestrzelenia rosyjskiego samolotu przez Turcję i zabójstwa rosyjskiego ambasadora w Ankarze. Ale „mściwość" Putina, którą tak lubią w rosyjskim prezydencie niektórzy zachodni konserwatorzy, nie dała o sobie znać: Putin nałożył tylko embargo na tureckie jabłka i pomidory, a niedługo potem, ku trwodze NATO, Ankara podpisała kontrakt na zakup rosyjskich S-400.

Teraz, kiedy Turcja współpracuje z Rosją i Iranem w zakresie uregulowania konfliktu w Syrii, głębsza integracja Ankary z Sojuszem jest tylko kwestią czasu. Dla Putina byłoby to poważnym osiągnięciem — przekonuje autor.

Jednak, jak wynika z raportu ośrodka analitycznego Rand Corporation, na Bliskim Wschodzie Rosja może patrzeć z perspektywy krótkoterminowej. „Od czasu ograniczenia dostępu Rosji do zachodnich kredytów rządowy Rosyjski Fundusz Bezpośrednich Inwestycji zaczął wypompowywać pieniądze z suwerennych funduszy pięciu krajów wchodzących w skład Rady Współpracy Zatoki, które Moskwa rozpatruje jako przydatną strategiczną przeszkodę wobec USA" — uważa Burleigh.

Zdaniem autora Rosja chciałby otrzymać część z 200 mld dolarów, które mają być przeznaczone na odbudowę Syrii. Moskwa także dąży do ustabilizowania, a następnie podniesienia cen ropy. Właśnie dlatego Putin z taką ostrożnością odnosi się do Arabii Saudyjskiej.

„Rosatom natomiast dąży do sprzedania reaktorów atomowych regionalnym mocarstwom, które planują dywersyfikację źródeł energii, a Rosoboroneksport ma nadzieję, że demonstracja broni w walce będzie najlepszą reklamą jego produkcji.

Choć Rosja wykazała się dostateczną mądrością i zrezygnowała z dużych operacji lobbingowych, które przeszkodziłoby Stanom Zjednoczonym w prowadzeniu polityki w regionie, wcześniej czy później Moskwa będzie musiała dokonać trudnego wyboru odnośnie tego, kogo będzie wspierać. Obecna polityka „minimaksa" łącząca maksymalny oportunizm z minimalnymi stratami może w każdej chwili się załamać, szczególnie wtedy, kiedy Moskwa nie będzie już miała potrzeby utrzymania morskich i powietrznych baz na wybrzeżu Syrii.

„Choć Putin jest mistrzem taktyki, wątpliwe, czy jest równie utalentowanym strategiem, w szczególności w regionie, gdzie miejscowi mają do dyspozycji niemało wariantów działania i forteli" — konkluduje Burleigh.

Zobacz również:

Polowanie na ptactwo, rekiny, czyli jak Syryjczycy walczą o przetrwanie
«Dziwne rzeczy», które wydarzyły się w Syrii
Gorzka woda i suche placki: życie w bazie lotniczej w Dajr az-Zaur
Tagi:
Stany Zjednoczone, Bliski Wschód, Syria, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz