Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2018

Wolontariusz z Polski jedzie na Mundial: Chcę poznać Rosję

© Sputnik . Igor Zarembo
Opinie
Krótki link
Grażyna Garboś
5360

Korespondentka Sputnika rozmawiała z polskim wolontariuszem na Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej w Rosji, 26- letnim Tomaszem Staniszewskim z Bydgoszczy.

 — Czy ma Pan doświadczenie w byciu wolontariuszem?

— Byłem wolontariuszem na festiwalu filmowym Camerimage, który się odbył w moim mieście, Bydgoszczy. Miałem funkcję logistyczną — pilnowałem porządku na sali, sprawowałem kontrolę, czy wszystko idzie zgodnie z planem.

 — Powiedzmy sobie szczerze, jeden raz to nie tak dużo. Skąd zatem pomysł wolontariatu i to właśnie w Rosji?

— Zobaczyłem na Facebooku taką informację, że jest możliwość podjęcia wolontariatu podczas mistrzostw świata i zdecydowałem się, ponieważ lubię Wschód. Myślę, że bardziej lubię Wschód, niż piłkę nożną i to było powodem, dla którego wysłałem zgłoszenie.

 — Jak wyglądała rekrutacja? Czy warunkiem była znajomość języka rosyjskiego?

— Nie, warunkiem była znajomość języka angielskiego i ewentualnie innych języków. W ankiecie można było odnotować, jakimi językami kto się posługuje. Dotychczas studiowałem filologię angielską. W międzyczasie jeszcze język niemiecki, a teraz zacząłem studiować rosyjski. Ja mówię trochę po rosyjsku, ale nie na tyle go znam, żeby swobodnie się w nim komunikować, więc cały proces rekrutacji w moim przypadku był w języku angielskim. Wszystko odbywało się na odległość i bardzo to cenię. To było dosyć wygodne dla potencjalnego wolontariusza. Najpierw trzeba było zarejestrować się na portalu — wpisać swoje dane, dotychczasowe doświadczenie. Jakiś czas po tym był test zdolności językowych, również przez internet. Następnie był wywiad przeprowadzony przez jednego z pracowników komitetu organizacyjnego mistrzostw, wywiad przez skypa. Byliśmy pytani o nasze doświadczenia, nasze motywacje, w jakiej sekcji chcemy być i dlaczego. A potem przyszła pozytywna decyzja, że zostałem przyjęty na wolontariusza.

 — Będzie Pan wolontariuszem w Jekaterynburgu. Dlaczego właśnie to miasto Pan wybrał?

— Zdecydowałem się na Jekaterynburg, ponieważ to jest najbardziej oddalone miasto z tych wszystkich, gdzie będą się odbywały mistrzostwa, miasto na granicy Europy i Azji. Zastanawiałem się, jak to jest w tym najdalej oddalonym punkcie.

 — Czy wie Pan już, jakie będą Pana obowiązki?

— Zostałem zakwalifikowany do sekcji medycznej i kontroli nad dopingiem. Będę pomagał w porozumiewaniu się między zawodnikami a ekipą medyczną. Myślę, że będzie się to sprowadzać do tłumaczeń.

 — Zachodnie media często nieprzyjaźnie piszą o Rosji. Czy nie ma Pan obaw przed podróżą?

— Nie. Byłem już w Rosji raz. Byłem w Moskwie. Domyślam się, że Moskwa, to trochę inna Rosja, niż reszta kraju. Ale nie mam obaw. Staram się już zapoznać z tym, jak wygląda miasto, do którego jadę, czego mogę się tam spodziewać.

 — A jak wspomina Pan pobyt w Moskwie?

— Bardzo dobrze wspominam ten wyjazd. Byłem na zaproszenie koleżanki, która jest Rosjanką. Mieszkałem z jej rodziną tydzień. Bardzo mnie ten czas urzekł. Rosjanie są bardzo gościnni. Bardzo ciekawi. Naprawdę nie było nic takiego, co mogłoby mnie od tego kraju odrzucić.

 — Moskwianie bardzo lubią pokazywać swoje miasto gościom. Czy nie zamęczono Pana zwiedzaniem?

— Tak, właśnie, zgadza się. Moja koleżanka też koniecznie chciała opowiedzieć mi wszystko na temat jej miasta. Nie było jednak tak, że byłem jakoś specjalnie zmęczony. Co prawda, na przykład dla zwiedzenia Muzeum im. Puszkina to dnia nie starczy, żeby je całe zobaczyć. Cieszę się z tego wyjazdu. Naprawdę dał mi bardzo dużo wiedzy.

 — A jakie ma Pan teraz oczekiwania wobec tego wolontariatu, wobec pobytu w Rosji?

 — Przede wszystkim chciałbym bardziej poznać Rosję. Cieszę się, że mogę tam drugi raz przyjechać. Dla mnie ważny jest sam udział w tym wydarzeniu. Dopiero po jakimś czasie dociera do mnie to, że zostałem zakwalifikowany, zwłaszcza, kiedy widzę, że na przykład na Facebooku ludzie zadają pytania: co zrobić, żeby się dostać. A ja miałem takie szczęście, że zostałem wybrany. Chciałbym powiedzieć tak: Zawsze warto próbować. To jest banał, ale ja bez emocji podszedłem w sumie do tego, bo nie przypuszczałem, że zostanę zakwalifikowany. Nawet w duchu się pogodziłem, że nic z tego nie wyjdzie. A z upływem czasu, jak mistrzostwa się zbliżają, tym bardziej jestem świadom tego, że warto było spróbować. Myślę, że jednym z oczekiwań jest też to, że dzięki temu zdobędę doświadczenie, co może pomóc mi na rynku pracy.

 — Wróćmy do głównego powodu Pana przyjazdu do Rosji — do mundialu. Na pewno będzie Pan kibicował polskiej reprezentacji. Jakie szanse mają Polacy w tym turnieju?

— Ja generalnie staram się nie być optymistą dlatego, że można się bardzo rozczarować taką postawą. Oczywiście życzę im jak najlepiej. Słyszałem, że bardzo podnieśli swój poziom w świetle tego, co było jakiś czas temu. Czy wyjdą z grupy? Myślę, że wyjdą, ale na jakiś większy sukces bym nie liczył.

 — A szanse Rosjan?

— Trudno mi powiedzieć. Rosja chyba nie jest aż tak znana w świecie piłki nożnej. Na pewno byłoby to wielką radością dla nich, jeśli by wygrali i to we własnym kraju. Również życzę im sukcesów.

 — Krótko mówiąc, jest Pan realistą. Jeśli nie Polska, jeśli nie Rosja to, kto może zostać mistrzem świata w piłce nożnej?

— Myślę, że z takich standardowych typów będą Niemcy i Francja. Te drużyny przychodzą mi do głowy.

Tomasz Staniszewski
© Zdjęcie : Tomasz Staniszewski
Tomasz Staniszewski

Zobacz również:

Stadion „Kaliningrad” czeka na kibiców
Klub kibica, czyli promocja Rosji w Warszawie
Kibice z Polski i Rosji, łączcie się
Tagi:
wolontariusz, Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej, Polska, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz