Kibicki reprezentacji Rosji na MŚ 2018

„Życzyłbym sobie, żeby wszędzie witano mnie tak, jak w Rosji”

© Sputnik . Jewgienij Odinokow
Opinie
Krótki link
Redakcja Sputnik Polska
5581

Polski Król Kibiców Andrzej „BOBO" Bobowski podzielił się ze Sputnikiem swoimi wrażeniami z pobytu na Mundialu w Rosji.

— Panie Andrzeju, spotykamy się w Kazaniu po niezbyt udanym meczu naszej reprezentacji. Jakie są Pańskie wrażenia, emocje po tym spotkaniu?

— Jeśli chodzi o mecz, to na początku, tak z 10-15 minut, reprezentacja Polski podobała mi się, podjęła walkę. Już później, po stracie gola było widać, że z reprezentacji Polski uchodzi powietrze. Graliśmy w miarę swoich możliwości, ale Kolumbijczycy, nie oszukujmy się, byli lepsi, nie tylko pod względem technicznym, ale i strategicznym, no i stało się to, co się stało.

Polski Król Kibiców Andrzej „BOBO” Bobowski
© Sputnik . Sputnik Polska
Polski Król Kibiców Andrzej „BOBO” Bobowski

— To może porozmawiamy o czymś przyjemniejszym. Jak się Panu podoba sama atmosfera Mundialu w Rosji? Jak się Panu podoba Kazań i Moskwa, gdzie był Pan na pierwszym meczu Polaków? Jakie są pańskie wrażenia „okołomundialowe", dotyczące kibiców i samej organizacji?

— Wylądowałem w Moskwie już 17 czerwca i będę w Rosji do 16 lipca, tzn. całe mistrzostwa, z tym, że mam tylko 3 bilety na mecze reprezentacji Polski. Jeśli chodzi o przygotowanie samej Moskwy, to nie oszukujmy się, Moskwa jest przeogromnym miastem.

Tatarki w strojach ludowych w Kazaniu, stolicy Tatarstanu
© Sputnik . Maxim Bogodvid
Także „ubranie jej" tak, jak Kazania, oznaczałoby pewnie ogromne koszty dla miasta. Tam, gdzie mieszkam, na północy Moskwy, niedaleko Spartaka, nie wyczuwa się za bardzo, że w Moskwie są mistrzostwa świata. Kiedy byłem w Argentynie czy w Brazylii czy nawet w Europie, weźmy we Włoszech, to tam atmosfera była bardziej uroczysta. Nawet przygotowania samego miasta.

W Kazaniu je widać, jak się dojeżdża do miasta, to widać „ubrane" ulice dojazdowe itd. Strefa Kibica, ta przy Spartaku jest dużo mniejsza, niż ta w Kazaniu. (…) Jeśli chodzi o sam stadion w Kazaniu, to jest on dość daleko od metra czy głównej arterii, ale samo dojście do niego człowiek traktował jako taki wypoczynek.

Natomiast po meczu to taka aleja do przemyśleń „Co się stało, dlaczego, pomimo tego, że wiedzieliśmy, że jak przegrają, to odpadają, dlaczego zagrali tak, jak zagrali?

— Ma Pan ogromne doświadczenie, jeśli chodzi o obecność na meczach, w tym meczach mistrzostw świata, zwiedził Pan praktycznie cały świat, jeżdżąc na mecze. Czy w Mundialu w Rosji jest coś wyjątkowego, czego nie było nigdzie indziej? Czy coś wyróżnia rosyjski Mundial?

— W Strefie Kibica wielokrotnie słyszałem wykonanie „Kalinki" i to tyle, bo jeśli chodzi o atmosferę, to Argentyny, mimo, że jestem na 11. Mistrzostwach Świata, to jeszcze nikt nie przebił w dopingowaniu itd. Czy weźmy na przykład Meksyk, ta meksykańska fala czy gdzie indziej śpiewy „Rara rara!" itd. Po każdych mistrzostwach zostają przeróżne do przemyślenia rzeczy. Tu na razie niewiele, poza ludźmi, którzy na każdym kroku, gdzie tylko mogą, to mi pomagają, bo, jak wiadomo, miałem problemy z kwaterą, oszukano mnie, to ludzie mi pomagali, przez 4 czy 5 dni szukałem kwatery… w tej chwili mam już kwaterę do końca mundialu.

Polski Król Kibiców Andrzej „BOBO” Bobowski
© Sputnik . Sputnik Polska
Polski Król Kibiców Andrzej „BOBO” Bobowski

— A jak Pan odbiera samych Rosjan? Jak Rosjanie witają przybyszów z zagranicy, kibiców z Polski i z całego świata?

— Mówiąc ogólnie o Rosjanach, nie dzielą przyjezdnych na Polaków, Niemców itp. Kibic jest dla nich kibicem, każdego traktują po przyjacielsku.

Jedynie, jak bym chciał szukać dziury w całym, to mógłbym powiedzieć, że w Kazaniu, mimo, że przeszedłem kontrolę (na stadionie — red.), to jakiś służbista przyczepił się do mojej korony i zaczęli ją w maszynę wkładać, szukać nie wiem czego, podobnie z płaszczem, jak by myśleli, że ja w płaszczu mogłem coś ukryć.

Z czymś takim spotkałem się po raz pierwszy, choć jestem już na 11. Mundialu, żeby ktoś tak szczegółowo badał. Przeważnie korona królewska raczej otwiera wszystkie drzwi. Tutaj ten służbista trochę popsuł moją opinię, ale uważam to za epizod.

— Przed mundialem w prasie i polskiej i zachodniej pojawiało się wiele ostrzeżeń, aby ludzie nie jechali na Mundial, ponieważ może być niebezpiecznie, że rosyjscy kibice i mieszkańcy Rosji mogą być nieprzyjaźnie nastawieni do cudzoziemców. Jak by Pan skomentował te ostrzeżenia, czy one były słuszne, czy jednak niepotrzebnie ludzi straszono?

— Przeważnie prasa, zwłaszcza nasza, robi z igły widły. Kiedy jechałem do Meksyku do Monterei, to wtedy się pisało w naszej prasie „Piekło w Monterei" i doszło do tego, że nie zabrałem żadnej koszuli z długim rękawem, a potem się okazało, że w nocy musiałem korzystać z pomocy i pożyczać koc. (…)

— Czyli prasa trochę straszy, a tak naprawdę nie ma się czego bać?

— Można było się trochę bać po Euro 2012 i po zamieszkach na Moście Poniatowskiego, gdzie nie kibice i nie sympatycy piłki a kibole „rozgrywali mecz" między sobą, bijąc się, kopiąc itd. Mnie też przestrzegano przed kibicami Spartaka, a ja życzyłbym sobie, żeby wszędzie mnie tak witali i tak pomagali, jak na terenie Rosji.

— Przed Panem jeszcze podróż do Wołgogradu na ostatni mecz Polaków. Jakie ma Pan oczekiwania, jeśli chodzi o grę naszej reprezentacji? Czy myśli Pan, że dadzą z siebie wszystko, żeby sprawić prezent kibicom, którzy jednak dość licznie przybyli do Rosji?

— Ja jeszcze dziś wracam samolotem do Moskwy i za cztery dni wyruszam samolotem do Wołgogradu. Tam będę na meczu Polska — Japonia. I jak to się mówi w Polsce, będzie to mecz o honor. Kiedy byłem w Niemczech i graliśmy wtedy z Kostaryką, to wtedy się udało i wygraliśmy ostatni mecz.

Tutaj mam obawy, patrząc na dwa pierwsze mecze, czy Polacy tam sobie poradzą, bo okazuje się, że Japończycy nieźle grają. Tym bardziej, że jeszcze przed 2002 rokiem, jak Japonia grała z reprezentacją Polski w Łodzi, to wygrała z nami 2:0.

Ja wtedy Jurka Engela ostrzegałem, mówiłem „Uważaj, bo Korea gra podobny futbol". No i się okazało, że w Korei z Koreą żeśmy przegrali. Więc zobaczymy. Jak słuchałem konferencji prasowej, Nawałka i Lewandowski mówili, że zrobią wszystko, jak to się mówi serducho zostawią na płycie boiska.

Polski Król Kibiców Andrzej „BOBO” Bobowski z tłumaczką Waleriją Berestową
© Sputnik . Sputnik Polska
Polski Król Kibiców Andrzej „BOBO” Bobowski z tłumaczką Waleriją Berestową

— Czy już po Mundialu jeszcze kiedykolwiek chciałby Pan odwiedzić Rosję? I czy poleciłby Pan znajomym odwiedzenie Rosji?

— Jestem w Rosji pierwszy raz od czasów ZSRR, ostatnio byłem w 1975 roku po naszym zwycięstwie o trzecie miejsce z Brazylią. Miałem zdjęcia z tym medalem, odznaki, proporczyki itd., co ułatwiało mi pobyt. (…) A dziś, wszędzie spotykam przyjaciół, nie mówiąc o tym, cały czas ludzie chcą mnie fotografować, cały czas się „kręcę wokół własnej osi" do zdjęć i pomimo tego, że serce smutne, to uśmiech musi być.

— Czyli możemy spokojnie polecić Rosję do odwiedzenia?

— Dokładnie. Moja małżonka została w Moskwie z uwagi na koszt biletów, bilet na jeden mecz kosztował 210 dolarów, nie ma się tyle kasy, żeby człowiek był taki rozrzutny. Ale myślę, że za jakiś rok, dwa, trzy kto wie, czy nie odwiedzę Kazania z żoną i przyjaciółmi.

Zobacz również:

Odkryto tajemnicę sukcesu Rosji na Mundialu
Motocyklem na Mundial z Arabii Saudyjskiej
A miało być tak strasznie: Polacy na Mundialu w Rosji (wideo)
Najgorętsze emocje w pierwszym tygodniu Mundialu
Polsko-rosyjskie piwo na Mundial
Mundial 2018: Nie dziwcie się, jeśli Niemcy nie wyjdą z grupy
Fantazyjne przebrania kibiców na Mundial
Mundialowe tatuaże (wideo)
Tagi:
sport, piłka nożna, MŚ Rosja 2018, Andrzej BOBO Bobowski, Senegal, Kolumbia, Wołgograd, Japonia, Kazań, Rosja, Moskwa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz