Polscy kibice

Polscy kibice o Rosji: Nie wierzcie naszej telewizji!

© Sputnik . Władimir Pesnya
Opinie
Krótki link
Redakcja Sputnik Polska
201753

Korespondent Sputnika spotkał się w Wołgogradzie z kibicami z Polski, którzy opowiedzieli o swoich wrażeniach z Mundialu, a także o Rosjanach i Rosji.

Sputnik: Skąd pomysł, aby pojechać na mistrzostwa?

Tomasz: Zaplanowaliśmy sobie wyjazd do Rosji już w 2016 roku, jeszcze zanim eliminacje do mistrzostw się rozpoczęły. I udało nam się. Awansowaliśmy na początku, wylosowaliśmy bilety w październiku. (…) Ale tak naprawdę mistrzostwa były pewnym dodatkiem, zawsze chcieliśmy zobaczyć Rosję. Połączyliśmy dwa w jednym.

Sputnik: Jakie były wasze oczekiwania?

Jola: Jechaliśmy z oczekiwaniami minimalnymi, to znaczy, że wyjdziemy z grupy. Nie liczyliśmy, że dojdziemy do jednej czwartej, do półfinału, do finału. Chcieliśmy wyjść z grupy, bo uważaliśmy po Euro, że jakoś naszą drużynę na to stać.

Sputnik: Jaka była atmosfera przed pierwszym meczem polskiej reprezentacji?

Jola: Przed meczem z Senegalem klimat był niesamowity. Jadąc metrem natknęliśmy się na grupę z trzystu kibiców z Polski, całe metro było biało-czerwone, wszyscy śpiewali polskie piosenki, wyszliśmy przed stadionem, praktycznie sami Polacy, oczywiście byli tam Meksykanie, Kolumbijczycy, którzy też przyszli na mecz i kibice z Senegalu, ale generalnie stadion był biało-czerwony. Po pierwszej bramce (pomyśleliśmy — red.) wypadek, ok.

Tomasz: Druga bramka była kuriozalna, wynikała z błędu naszych piłkarzy, trzecia bramka, którą my strzeliliśmy za dużo nie zmieniła. Ale nastroje jeszcze nas nie ominęły, bo przed nami był kolejny mecz w Kazaniu i pojechaliśmy tam jeszcze z jakimiś nadziejami…

Jola: (…) Ale ten mecz to może pomińmy milczeniem, bo myśmy wyszli po trzeciej bramce, tak jak bardzo dużo ludzi, wszyscy się czuli bardzo źli i po prostu oszukani.

Przed meczem Polska - Kolumbia w Kazaniu
Przed meczem Polska - Kolumbia w Kazaniu

Sputnik: A co sądzicie o organizacji Mundialu?

Tomasz: Jeżeli chodzi o organizację całej imprezy w Rosji, to jest perfekcyjnie.

Jola: Akurat myśmy wcześniej nie byli na tego typu imprezie, natomiast rozmawialiśmy z wieloma osobami, Polakami, którzy generalnie jeżdżą, gdzie się da, oni porównywali (te Mistrzostwa — red.) do Francji. Powiedzieli, że w ogóle jest nie do porównywania ani organizacja, ani atmosfera, ani poczucie bezpieczeństwa. Wiadomo, u nas w kraju jest propaganda, że w Rosji jest niebezpiecznie itd. My stwierdziliśmy, że kiedy, jak nie teraz będzie bardzo bezpiecznie. I faktycznie, te wszystkie drobiazgowe kontrole, kiedy nas prześwietlają, przeszukania, absolutnie nam to nie przeszkadza, a w związku z tym jest zero zagrożenia. No bo żyjemy w świecie w jakim żyjemy i właśnie przez taką drobiazgową kontrolę czujemy się naprawdę bardzo bezpiecznie.

Kibice na ulicy Nikolskiej w Moskwie
Kibice na ulicy Nikolskiej w Moskwie

Sputnik: Jacy są Rosjanie?

Jola: Ludzie naprawdę osładzają nam porażki naszej reprezentacji. W każdym miejscu nam pomagali. Gdy po raz pierwszy weszliśmy do metra, nie byliśmy w stanie poradzić sobie z automatem, ale od razu podszedł do nas pan w mundurze, wszystko nam pokazał. Gdziekolwiek stanęliśmy i zastanawialiśmy się, co robić, ktoś pytał, czy nie pomóc. W ogóle jest niezwykła życzliwość i uprzejmość. To znowu zaprzeczenie tego, co się u nas mówi o Rosjanach.

Sputnik: A co się mówiło w Polsce o Mundialu w Rosji?

Tomasz: To, co się w mediach przedstawiało przed rozpoczęciem MŚ w Rosji spowodowało, że na pewno mniej Polaków tu przyjechało. Było straszenie, ostrzeżenia naszego ministerstwa spraw zagranicznych.

Sputnik: Były nawet ostrzeżenia w mediach?

Tomasz: Tak. Ale mnie też w pracy mówili: „Jeżeli będziesz w Rosji, to mam tam jakiegoś znajomego, gdyby wam coś się stało, to zadzwońcie, bo jest naprawdę bardzo niebezpiecznie". Ale to się nie zgadza z rzeczywistością.

Sputnik: W jakich miastach byliście?

Jola: W Petersburgu, w Moskwie, w Wołgogradzie, w Kazaniu.

Sputnik: I gdzie najbardziej Wam się spodobało?

Jola: Wszędzie, każde miasto jest inne. Natomiast jeżeli chodzi o ludzi, to najbardziej uprzejmi, z wielką kulturą, to są mieszkańcy Moskwy. Są uderzająco uprzejmi. Ale wszędzie nam się podobało.

Sputnik: Jakie są według Was top-3 atrakcje turystyczne w Rosji?

Tomasz: Za krótko tu byliśmy, żeby powiedzieć.

Jola: Petersburg zrobił duże wrażenie, nie zdążyliśmy już pojechać ani do Peterhofa, ani do Carskiego sioła (zespoły pałacowo-ogrodowe  — red.), na pewno wrócimy, bo to musimy zobaczyć. Na Moskwę nam brakło 3-4 dni, nawet mimo to, że byliśmy oprócz dnia meczowego w Moskwie 3 dni, ale to jest zdecydowanie za mało. W Rosji jest za dużo atrakcji. (…) Ale jeśli chodzi o te top-3, to dla mnie to był Ermitaż, bo od bardzo dawna chciałam zobaczyć i zrobił duże wrażenie, na pewno Moskwa jako całość, bo tam jest tyle rzeczy, że trudno wybrać jedną — każdy park, w którym byliśmy, Kreml, Muzeum Zwycięstwa. No i Kazań tak samo. Ale trudno takie trzy rzeczy wybrać, naprawdę.

Sputnik: Czy spotkały Was jakieś problemy?

Tomasz: Nie, nie było żadnych, ani z hotelem, ani z komunikacją, ani z mieszkańcami.

Jola: Wszystko jest oznakowane, wyraźne, jedyne co, to są formalności, na przykład te meldunkowe — mamy dość zużyte paszporty i zaczęli nam to wszystko kserować, każdą stronę. To jest jedyne, ale to taki koloryt kraju. Trzeba i tyle.

Sputnik: A język? Da się porozumieć?

Jola: Tak. My akurat nie mówimy po rosyjsku, natomiast oboje się uczyliśmy jeszcze w szkole w podstawówce i liceum, więc dużo rozumiemy. Poza tym dużo ludzi, zwłaszcza w Moskwie i Petersburgu, mówi po angielsku i byliśmy zaskoczeni bardzo ładną angielszczyzną, spotkaliśmy kilka osób totalnie bez żadnego akcentu wschodniego, także komunikacyjnie nie ma żadnych problemów. Na lotniskach są wolontariusze, więc my nie mieliśmy problemu, ale kilka osób tam podchodziło do wolontariuszy, oni kierowali, pomagali, coś tam mówili.

Tomasz: Rozmawialiśmy z Polakami, obcymi nam osobami. Zawsze temat rozmowy oprócz wyniku piłkarskiego schodził na Rosję, czy dobrze się czują tutaj, czy fajnie jest. Był tylko jeden negatywny przypadek, to było związane z kontrolą na stadionie, bo komuś coś tam się nie spodobało, a tak wszyscy są po prostu zaskoczeni. Powiem tak, nie oglądajcie telewizji, nie słuchajcie, co mówią w naszej telewizji.

Sputnik: Z lokalną kuchnią nie było żadnych kłopotów? Wszystko Wam tu smakuje?

Jola: Tak, zwykle, jak gdzieś jedziemy, to generalnie wybieramy tylko lokalną kuchnię i tutaj wszystko nam smakuje.

Sputnik: A ceny?

Jola: Moskwa jest dosyć droga, w Kazaniu już było dla nas dosyć tanio. I tutaj też (w Wołgogradzie — red.).

Sputnik: A jeśli ktoś ze znajomych chciałby teraz pojechać do Rosji, co byście mogli mu doradzić?

Jola: Jechać, jechać i się dobrze bawić. Już na Facebooku kilka razy pisaliśmy, że warto jechać.

Tomasz: Staraliśmy się w sieciach społecznościowych pokazać zdjęcia, miejsca, gdzie byliśmy. I ktoś z naszych znajomych powiedział, że zaraziliśmy ich Wschodem.

Zobacz również:

„Myślę, że w Wołgogradzie polska reprezentacja weźmie się w garść i rozniesie Japonię"
Kazań: Polsko, czekamy na Was!
Mecz Polski z Senegalem na oku FIFA. Kara dla PZPN
Tagi:
MŚ Rosja 2018, Sputnik, Wołgograd, Petersburg, Kazań, Rosja, Moskwa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz